RFP – małokalibrowy Steyr

Nowa moda na małokalibrowe pistolety i karabinki przypominające prawdziwą broń (a nie wyczynowe race-guny olimpijskiej proweniencji) opanowała Niemcy i inne kraje niemieckojęzyczne – za sprawą „małokalibrowego IPSC” trend taki ma szanse zadomowić się także u nas


Zazwyczaj tego typu artykuły zaczynamy od „rysu historycznego”, ale dziś będzie to „rys geograficzny” – ważny o tyle, że tłumaczący pewne zależności i korelacje pomiędzy firmami.

Górna Austria (Oberösterreich) to kraj związkowy w zachodniej Austrii. Składa się z 15 powiatów, wśród których są m.in. Steyr (Steyr-Land) i Ried (Ried Im Innkries). W tym pierwszym – w miejscowości Kleinraming – znajduje się firma Steyr Mannlicher GmbH, następca przesławnego OEWG. W tym drugim – w samym miasteczku Ried Im Innkries – mieści się ISSC Handels GmbH. W niemieckojęzycznych częściach Europy przywiązanie do „małych ojczyzn” jest niezwykle silnie rozwinięte: mieszkaniec takiego na przykład Bambergu w pierwszym rzędzie czuje się Frankończykiem, dopiero później Bawarczykiem, i wcale nie jest pewne, czy w ogóle czuje się Niemcem w naszym rozumieniu tego pojęcia. No bo co niby miałoby go łączyć z jakimiś luteraninem ze Szlezwiku, z którymi nawet mógłby mieć pewne trudności w porozumieniu się, gdyby obaj mówili w swoich rodzinnych dialektach – to już bliżej mu do poznańskich Bambrów, czyli właśnie potomków emigrantów z Bambergu z drugiej połowy XVIII wieku, osiedlanych w wielkopolskich wsiach, wyludnionych po wojnie północnej: takich samych rzymskich katolików, jak on. Mieszkańcy Austrii widzą te sprawy podobnie, a może nawet jeszcze wyraźniej.

Austriacka firma ISSC rozpoczęła produkcję własnej konstrukcji pistoletów w 2009 roku – był to, produkowany zresztą do dziś, model M22 strzelający nabojami .22 LR. Pistolet ten wyraźnie nawiązywał kształtem do Glocka i początkowo tak był odebrany przez rynek: jako małokalibrowa odmiana słynniejszego starszego austriackiego brata. Kształt kształtem, ale zasada działania (kurkowy mechanizm uderzeniowy) i konstrukcja (zarówno zamka, jak szkieletu) były zupełnie inne, w dodatku Glock nie był – delikatnie mówiąc – zadowolony z nieuzgodnionego z nim podobieństwa, co skończyło się tak, że zewnętrzne wzornictwo M22 nieco zmodyfikowano, aby wspomniane podobieństwo oddalić, a w materiałach reklamowych starannie od tej pory unikano wszelkich „niebezpiecznych” odniesień. Tym niemniej pistolet ISSC M22 działa dobrze, czym – a także mnogością wersji stylistycznych – wywalczył sobie stosunkowo silną pozycję na rynku, nie tylko austriackim.

Nie dziwi więc, że gdy także Steyr Mannlicher zdecydował się rozszerzyć swą ofertę o broń małokalibrową zgodną ze wspomnianą obecną modą, zamiast wyważać otwarte drzwi zwrócił się do krajana z ofertą współpracy. Sprawdzoną konstrukcję ubrano w nowe szatki, tym razem już oficjalnie nawiązujące do modeli broni centralnego zapłonu, produkowanych wcześniej.