A miało być tak świetnie: Boleściwa epopeja karabinu SA80

Mało który karabin podstawowy wiodących armii świata budzi tak wiele kontrowersji, co brytyjskie konstrukcje należące do serii SA80, czyli Small Arms of the 1980s – Broni Strzeleckiej na lata 80. Żachnie się ktoś – ale lata 80. to były 30 lat temu! I słusznie – tylko czy ktoś to wreszcie powie Anglikom?

Idea broni w układzie bez kolby właściwej (zwana po angielsku układem „bull-pup”) jest na dobrą sprawę rówieśnikiem lotniczego „układu kaczki” i sprowadza się do tego samego: do odwrócenia klasycznego układu konstrukcyjnego – stawiania wozu przed końmi. Gdyby chodziło li tylko o odmienność, układ taki zapewne – tako w garści, jak i na niebie – dawno by zniknął w odmętach niepamięci. Jednak to nie jest nowatorstwo dla sztuki – ono ma konkretne, wymierne efekty. W karabinie pozwala – zachowując długość lufy (a więc celność i energię wylotową pocisku) – znacznie (nawet o 1/3) skrócić broń, ułatwiając posługiwanie się nią na dzisiejszym zatłoczonym i zmechanizowanym polu walki. Gdyby jednak te zalety były za darmo, to wszystkie karabiny miały spust przed magazynkiem. Tak jednak nie jest, gdyż układ klasyczny (oprócz przyzwyczajeń użytkownika, co też ważne) ma wiele rzeczywistych zalet. Układ bull-pup sprawdza się w uzbrojeniu „pierwszego kontaktu” – indywidualnej broni długiej piechoty zmechanizowanej, potrzebującej szybko (bo zwykle pod ogniem) wsiadać i wysiadać z transporterów opancerzonych, lub prowadzić działania bojowe w terenie zurbanizowanym. Karabinów maszynowych w tym układzie nikt nigdy nie budował – a próby tworzenia strzelb i karabinów precyzyjnych „tyłem naprzód” przynoszą wyniki co najmniej ambiwalentne.