GORĄCY TEMAT: No to mamy dyrektywę…

Unijny parlament przegłosował nowelizację dyrektywy 91/477 o kontroli nabywania i posiadania broni – jeśli nie zdarzy się cud i dyrektywy nie odrzuci Rada (na co się nie zanosi, ale czasy teraz są dynamicznie zmienne, więc co będzie nikt nie przewidzi), to za mniej więcej półtora roku wejdzie ona w życie

Co robić? Emigrować do USA, przejść do konspiracji, czy zakopać posiadaną broń w lesie, czekając na lepsze czasy? Po pierwsze nie panikować. Po drugie przeczytać poniższy tekst – najlepiej ze zrozumieniem. Po trzecie pamiętać, że dla polskiego obywatela najważniejsze i bezwzględnie obowiązujące są krajowe przepisy, egzekwowane przez Policję i inne służby. Dyrektywa to tylko zestaw wskazań dla państw członkowskich, jak mają kształtować swoje wewnętrzne przepisy. To ważny i poważny element unijnej struktury prawnej, ale nie dotyczy on bezpośrednio obywateli – ci co najwyżej mogą się powoływać na zapisy dyrektywy w przypadku sporu z władzami swojego kraju, rozstrzyganego przed unijnymi gremiami.
Warto się zastanowić, co się stanie, jeśli unijna dyrektywa zostałaby implementowana źle, albo w ogóle. Otóż być może nie stanie się nic – tak jak w przypadku poprzedniej nowelizacji dyrektywy broniowej. Zmiana z 2008 roku wymagała wdrożenia do dnia 31 grudnia 2014 roku jednolitego, elektronicznego systemu śledzenia historii broni. Systemu w Polsce nie ma do dziś. I co? I nic. Być może będzie, być może za rok, a być może w marcu. Na razie jest i woda w kranach, i prąd w gniazdkach, a życie toczy się normalnie.
Najważniejsze jest więc to, jak (i czy) zmieni się polska ustawa o broni i amunicji. Bo implementacja może pójść w takim kierunku, że władze odbiorą nam wszystko, i to bez odszkodowania, a może też pójść w taką stronę, że obecne przepisy zmienią się na lepsze. A nawet na znacznie lepsze. Czyli jest jak w starym szmoncesie: trochę źle, trochę dobrze…

EU Parlament głosuje
W polskim parlamencie czasami jest tak, że posłowie tracą orientację za czym głosują – co rodzi zabawne sytuacje, takie jak podczas pamiętnego głosowania senackich poprawek do ustawy o broni i amunicji w styczniu 2011 roku, gdy ówczesny premier Donald Tusk wraz z gronem najbliższych współpracowników tak się zagadał i zagapił, że głosował przeciw stanowisku własnego rządu, co akurat dla nas było korzystne. W Parlamencie Europejskim jest jeszcze gorzej, bo po pierwsze znacznie mniej przejrzyste są procedury, a po drugie język angielski (w którym pisana jest większość dokumentów) tylko dla niewielkiej części MEPs jest językiem ojczystym lub równorzędnym – co powoduje zrozumiałe błędy interpretacyjne.
Treść nowelizacji dyrektywy o broni uzgodniono w ramach tzw. Trilogu, czyli trójstronnego gremium składającego się z przedstawicieli Komisji Europejskiej, Rady i Parlamentu Europejskiego (a w zasadzie przedstawicieli komisji IMCO, która opracowywała stanowisko do projektu dyrektywy). Efektem uzgodnienia był pakiet kilkudziesięciu poprawek, które miały zostać przegłosowane przez Parlament. Wstępnie przyjęto taki plan posiedzeń izby, żeby we wtorek 14 marca przedyskutować te poprawki i przyjąć je albo odrzucić, a w środę 15 marca przegłosować całość dyrektywy. Przy czym nieprzyjęcie wynegocjowanego kompromisu oznaczałoby przejście do tzw. drugiego czytania, w trakcie którego możliwe byłoby zgłaszanie i przyjmowanie kolejnych poprawek (formalnie zgłosić poprawkę może grupa 70 europosłów). W sytuacji absolutnej przewagi w parlamencie ugrupowań lewicowych albo lewicujących (teraz to się nazywa „liberalnych”), w praktyce taki rozwój wydarzeń oznaczał utratę kontroli nad wydarzeniami i poważne ryzyko dalszego dokręcenia śruby. Europejska lewica od lat głosi potrzebę całkowitego rozbrojenia obywateli, dostosowując tylko do sytuacji aktualną argumentację (w tym sezonie obowiązuje „narracja” antyterrorystyczna, jakkolwiek głupio i bezsensownie by to brzmiało). Posłowie prawicowi zgłosili jednak wniosek o odrzucenie dyrektywy w całości – na co poseł sprawozdawca, pani Vicky Ford, zgłosiła wniosek o przegłosowanie całości poprawek jednym blokiem, bez dyskusji nad poszczególnymi zapisami. To odwróciło kolejność wydarzeń. I tak, zupełnie niespodziewanie, już we wtorkowe południe 14 marca doszło do rozstrzygających głosowań.
W takiej sytuacji racjonalne – z naszego, strzeleckiego punktu widzenia – działanie powinno zakładać głosowanie za odrzuceniem całości nowelizacji dyrektywy. A jeśli to by się nie udało – w drugim głosowaniu opowiedzenie się za przyjęciem całości poprawek bez zmian, pakietem. Głosowanie za dyskusją nad poszczególnymi poprawkami groziło bowiem odrzuceniem części poprawek korzystnych dla strzelców – albo, co gorsze, zgłoszeniem nowych i przejściem do drugiego czytania. Bo jeśli parlament nie odrzuciłby w pierwszym głosowaniu całej dyrektywy, to oznaczałoby, że przewagę mają w nim tego dnia przeciwnicy dostępu do broni. Nadzieja na odrzucenie poprawek złych, a pozostawienie dobrych była w tej sytuacji całkowitą mrzonką – za to ryzyko wyniku odwrotnego całkiem realne. Jednak wielu europosłów krytykujących dyrektywę zagłosowało inaczej: w pierwszym głosowaniu przeciwko jej odrzuceniu w całości, a w drugim za dyskusją i głosowaniem poszczególnych poprawek. W efekcie mieliśmy niezły melanż zachowań…
Za odrzuceniem całej dyrektywy (głosowanie Am109=122, godz. 12:21) głosowało 123 posłów, w tym m.in. polscy posłowie Marek Jurek, Bogusław Sulik, Kazimierz Michał Ujazdowski (ECR), Robert Iwaszkiewicz (EFDD), Michał Marusik, Stanisław Żółtek (ENF), Janusz Korwin-Mikke (NI), Adam Gierek, Bogusław Liberadzki i Janusz Zemke (S&D). Wstrzymało się 14 osób, w tym panie Lidia Geringer de Oedenberg oraz Krystyna Łybacka (S&D). Większość głosujących – 562 posłów – była przeciw odrzuceniu dyrektywy, w tym wszyscy polscy posłowie największej eurogrupy EPP (z partii PO oraz PSL), choć posłowie EPP z Czech, Słowacji czy Chorwacji głosowali przeciw dyrektywie. Przeciw była także większość polskich posłów z eurogrupy ECR (czyli z PiS).
Cztery minuty później zdecydowano o przyjęciu bez zmian i bez dyskusji wszystkich poprawek i całej dyrektywy (głosowanie Am107, godz. 12:25). Za tym rozwiązaniem głosowało 491 posłów, w tym prawie wszyscy polscy posłowie z PO i PSL (frakcja EPP) – przeciw byli tylko Jacek Saryusz-Wolski i Adam Szejnfeld. Przeciw był tym razem zgodnie cały zespół europosłów PiS (ECR) oraz wszyscy polscy posłowie z EFDD, ENF i NI, a także państwo Gierek, Łybacka i Zemke z S&D – w sumie 178 europosłów. Wstrzymało się 28 osób, w tym konsekwentnie pani Geringer de Oedenberg (S&D).
Parlament Europejski liczy 751 posłów, więc 54 z nich w ogóle nie wzięło udziału w głosowaniach. Zachowanie posłów z Polski można podsumować tak: ci z małych ugrupowań prawicowych wiedzą, o co chodzi i można na nich w sprawach dostępu do broni liczyć. Bardzo rozsądnie zachowują się posłowie z SLD, często wbrew stanowisku swojej frakcji. Posłowie PiS mają bardzo dobre chęci, ale czasami coś przekombinują. Za to posłowie PO i PSL – z bardzo nielicznymi, chlubnymi wyjątkami – zachowują się jak owce w stadzie i robią to, co im każe frakcja EPP, choćby to było najgłupsze z możliwych działań.

Co się kryje w dyrektywie
Zmiany przygotowane przez panią komisarz Bieńkowską i jej eurokratów generalnie są złe. Ale wśród nich są zła mniejsze i większe – są i takie, które mocno dokuczą innym nacjom, a dla nas nie będą ani nowością, ani zaskoczeniem. Na przykład obowiązkowe badania lekarskie: my je mamy od kilkunastu lat, i jakoś żyjemy. Podobnie jak objęcie dyrektywą muzeów oraz kolekcjonerów: muzea to instytucje, i jako takie dadzą sobie radę. A polscy kolekcjonerzy i tak muszą mieć pozwolenia na broń. Za to jeśli implementacja dyrektywy pójdzie po naszej myśli, być może rozszerzy się zakres broni możliwej do posiadania na podstawie pozwoleń kolekcjonerskich […]

W kwietniowym numerze przyjrzymy się kwestiom najczęściej podnoszonym w dyskusjach na forach internetowych, takim jak ustanowienie maksymalnej dopuszczalnej długości pozwolenia na broń na 5 lat, zakaz posiadania broni przerobionej z samoczynnej na samopowtarzalną i innym.

Spróbujemy też odpowiedzieć na pytania, jak żyć pod dyrektywą, czy jej zapisy są groźnie, jakie dają możliwości i jak dyrektywa klasyfikuje, na przykład, AKMS czy BRS.

Zapraszamy do lektury całego artykułu w  , już w sprzedaży…