Świetlik, czyli robaczek świętojański

Kontynuujemy przegląd małokalibrowych pistoletów przeznaczonych przede wszystkim do strzelań dynamicznych, dostępnych w naszych sklepach – po Steyrze RFP dziś przedstawiamy pistolet GSG FireFly.
Na początku był komar, a właściwie Komar – czyli Mosquito. W roku 2004 firma SIG-Sauer zaprezentowała samopowtarzalny pistolet na nabój .22 LR, przeznaczony do strzelań rekreacyjnych, nazwany właśnie „Mosquito”. Broń funkcjonowała, jak przytłaczająca większość podobnych „plinkerów”, na zasadzie odrzutu zamka swobodnego, a z kształtu przypominała model P226, tylko proporcjonalnie zmniejszony. Jedyną większą różnicą zewnętrzną, poza kalibrem, był nastawny bezpiecznik skrzydełkowy umieszczony na zamku. Wewnątrz różnic było więcej – przede wszystkim materiał, z jakiego broń wykonano. Oryginalny P226 miał aluminiowy (lub stalowy) szkielet, po którym poruszał się stalowy zamek – Mosquito miał szkielet polimerowy i zamek wykonany z ciśnieniowo odlanego stopu cynkowo-aluminiowego, wzmocnionego stalowymi wstawkami. Pistolet wedle oficjalnej wersji był produkowany w amerykańskiej filii SIG-Sauera, bo tamtejszy rynek miał być docelowym dla tego modelu. Choć broń była udana i cieszyła się uznaniem klientów, w roku 2013 przerwano jej produkcję. Obecnie w ofercie firmy SIG-Sauer jej rolę ma pełnić model P226-22 Nitron, bliżej spokrewniony z P226, ale kosztujący niebagatelne 630 USD.
Ale Mosquito nieoczekiwanie przeżył – jego produkcję wznowiono w Niemczech, ale nie w Eckernförde (niemieckiej siedzibie SIG-Sauera), tylko właśnie… w Ense-Höingen, w fabryce German Sport Guns. I znów, według wersji oficjalnej, GSG produkuje model FireFly na licencji SIG-Sauera – choć jest to wersja wyłącznie amerykańska. Niemcy taktownie milczą na ten temat. Wedle jednej z miejskich legend sprawy wyglądają troszeczkę inaczej: Mosquito od początku produkowany był przez GSG, a po dziesięciu latach, gdy skończyła się umowa, broń wypadła z oferty (być może nie porozumiano się co do warunków jej kontynuacji). Po kolejnych trzech latach i prawdopodobnie minięciu okresu karencji produkcję wznowiono, tyle że już pod własną marką. I tak komar przekształcił się w świetlika