Gdańsk Open 2017

Dłuższe dni sprzyjają organizacji większych zawodów – na większą liczbę zawodników i większą liczbę strzałów. Oczywiście pogoda lubi płatać figle i wiosenna aura może pokrzyżować każde plany. Oto gdy gdański klub Ardea przygotowywał, jak co roku, swoją sztandarową imprezę – pistoletowe zawody L3 Gdańsk Open – na gościnnej strzelnicy firmy Czapla w Lublewie Gdańskim, gdzie miały się one odbyć, spadł… śnieg. Trzy dni przed zawodami strzelnica wyglądała, jakby to był środek zimy. Na samych zawodach była już iście letnia pogoda i doskwierał raczej upał, niż chłód, a po śniegu pozostało tylko wspomnienie. Na szczęście imprezę wspomagała Coca-Cola, więc z ugaszeniem pragnienia nie było problemu.
Zawody przygotowane zostały na minimalną liczbę 280 strzałów wymaganych do oddania na 15 torach. Koledzy z Pomorza jak zwykle przygotowali je z niezwykłą starannością, a ich zabudowa była identyczna z wizualizacjami prezentowanymi na stronie internetowej zawodów. Na pierwszy rzut oka tory wydawały się proste i intuicyjne, ale w praktyce każdy z nich można było pokonać na kilka sposobów – wybór właściwej taktyki decydował o lepszym wyniku. Wedle zgodnej opinii startujących były to najlepiej w historii przygotowane zawody serii Gdańsk Open. To cieszy tym bardziej, że koledzy z Gdańska nie zamierzają na tym poprzestać i obiecywali, że w przyszłym roku ich flagowa impreza będzie miała jeszcze większy rozmach. Tym niecierpliwiej czekamy na drugie ich zawody pistoletowe w tym roku, także poziomu L3, w październiku. Oby i wtedy pogoda była dla wszystkich łaskawa.
Wystartowało prawie 200 osób, zwyciężyli w większości ci, którzy przyzwyczaili nas już do swoich wspaniałych startów – choć było i kilka zaskoczeń. Takich jak sukces w klasie Standard kolegi Tomasza Amera z Gdańska, który w tym roku szuka swojego miejsca w innych klasach sprzętowych niż Production, w której startował do tej pory. Pod nieobecność naszego najbardziej utytułowanego zawodnika w klasie Open, Sławomira Czauderny, walkę podjęli jego najwięksi rywale i wygląda na to, że w rankingu teraz to właśnie Sławek będzie musiał nadrabiać zaległości.
Dodatkową atrakcją zawodów była wizyta czołgu, który był dodatkiem do pełnej nagród loterii w trakcie ceremonii zamknięcia zawodów – sponsorzy dopisali i większość ze startujących otrzymała jakiś wspaniały upominek.
[ŁB]