Swarovski na sportowo

Gros lunetowej oferty Swarovskiego stanowią modele przeznaczone dla myśliwych –nawet jeśli niektóre z nich mają parametry powiększeń przydatne do strzelań na większe dystanse, to ich siatki celownicze są typowo łowieckie. A strzelcy sportowi też mają ochotę na „swarki”…

Swarovski Group to dziś jedno z największych austriackich (i nie tylko austriackich) przedsiębiorstw, zajmujące się produkcją wyrobów ze szkła ołowiowego, potocznie zwanego „kryształem” – w jego skład wchodzi dwanaście działów tematycznych, przeważnie funkcjonujących w formie oddzielnych spółek-córek. Poza najbardziej rozpoznawalnymi, związanymi z biżuterią i modą (jest ich w sumie pięć, zróżnicowanych pod względem cen oferowanych wyrobów i związanych z tym różnych docelowych grup klientów) mamy tu i dział oświetleniowej „architektury wnętrz”, dział związany z produkcją filmową i rozrywką estradową, a także trzy działy „techniczne” (przemysłowe). To firmy Tyrolit – produkcji narzędzi skrawających do obróbki twardych materiałów, Swarovski Optik – najbardziej nas interesujący dział koncernu, związany z optyką celowniczą i obserwacyjną, oraz Swareflex – finansujące w praktyce wszystkie pozostałe działy przedsiębiorstwo produkujące folie odblaskowe dla drogownictwa, światowy monopolista w tej dziedzinie. Tak to okruchy szkła odpowiednio zatopione w tworzywo sztuczne okazują się być biznesowo cenniejsze, niż piękne świecidełka dla dam już na tyle bogatych, by chcieć błyszczeć w towarzystwie, ale jeszcze nie na tyle, żeby robić to przy pomocy prawdziwych diamentów. Choć od tych właśnie świecidełek wszystko się zaczęło.

Założyciel firmy, Daniel Swarovski, urodził się w 1862 roku w Czechach, w miejscowości Jiřetín pod Bukovou – po niemiecku Georgenthal – w Górach Izerskich, w powiecie Jablonec nad Nysą (po niemiecku Gablonz). Wspomnienie niemieckich nazw nie jest tu przypadkowe, bo w XIX wieku właśnie one były w użyciu: ten rejon Sudetów był zamieszkały w większości przez Niemców, czeskie nazwy miejscowości pojawiły się dopiero po 1945 roku. Ale c.k. monarchia była tyglem narodowościowym i nikt nie robił nikomu problemu z powodu nacji, czego najlepszym dowodem jest pan Daniel – obecnie uznawany za Czecha, choć jego ojciec był z kolei uważany za Słowaka. Tak naprawdę oba narody wówczas dopiero odradzały się na fali ruchów panslawistycznych, Czesi byli traktowani jako „słowiański szczep Niemców”, a Słowacy jako „słowiański szczep Węgrów”. Daniel Swarovski był bezsprzecznie słowiańskiej proweniencji, a jego wyraźnie polsko brzmiące nazwisko (choć z drugim „w” zapisanym przez „v”) pozwala postawić hipotezę, że tak naprawdę był Polakiem – choć być może jego rodzina nie zdawała sobie z tego sprawy. Ojcu było Franciszek Antoni, a matce Helena – ale w archiwach firmowych zapisano ich po niemiecku jako Franz Anton i Helene.
Góry Izerskie słyną z hut szkła i produkcji szkła szlifowanego, więc i pan Daniel wykształcił się na szklanego szlifierza: zrazu ucząc się w warsztacie ojca, a potem praktykując u konkurencji. Jako trzydziestolatek opatentował elektryczną maszynę do szlifowania kryształu, umożliwiającą jego znacznie dokładniejszą (i ściśle powtarzalną) obróbkę. Trzy lata później, w roku 1895, przeniósł się wraz z rodziną do austriackiego Tyrolu, gdzie w miejscowości Wattens uruchomił fabrykę szlifowanego szkła kryształowego. Oficjalne powody przenosin – wykorzystanie przepływającej przez miejscowość rzeki Inn do wytwarzania energii dla jego fabryki – brzmią nieco dziwnie, biorąc pod uwagę obfitość bystrych, górskich rzek także w Izerach. Raczej chodzić mogło o konflikt z lokalną społecznością szklanych szlifierzy, zaniepokojonych skutkami upowszechnienia się maszyn Swarovskiego dla ich rodzinnych biznesów. A że ów podejrzanie przedsiębiorczy człowiek nie nazywał się ani Svarný, ani Swartz, ani jakkolwiek po czesku czy niemiecku, tylko po polsku, tym bardziej mógł być traktowany jako element obcy i zbędny w lokalnej społeczności.
W każdym razie po przeniesieniu do Wattens we wspomnianym już 1895 roku Swarovski, wespół z Franzem Weisem oraz finansistą Armandem Kosmanem założyli przedsiębiorstwo produkcji szkła kryształowego, początkowo nazwane K.S. & Co., z alpejską szarotką w znaku firmowym (obecne logo z łabędziem zostało wprowadzone w 1988 roku).