Negev: izraelski Minimi

Armia izraelska od siedemdziesięciu lat prowadzi – w zasadzie bez chwili przerwy – działania bojowe, i co ważne: robi to z sukcesem. Więc jeśli ta armia używa jakiejś broni, to musi to być broń o nieprzeciętnych zaletach. Pomyłki są wykluczone, bo kosztowałyby życie.

Broń konstrukcji izraelskiej od lat 80. nosi nazwy związane z rodzimą geografią (choćby karabin Tavor od góry Tabor) i Negev jest kolejnym przykładem tego trendu. Nazwa pustyni Negew (hanNéḡeḇ) wywodzi się od hebrajskiego słowa oznaczającego w zależności od kontekstu „suchy” lub „południowy”. Te znaczenia oddają właściwie istotę sprawy: na pustyni Negew jest sucho (w dolinie Araba spada 50 mm deszczu rocznie) i stanowi ona południową połowę Izraela, dziób izraelskiej „motorówki”, wbity między półwysep Synaj a Jordanię. To kraina krajobrazów niczym z Lawrence’a z Arabii, choć raczej kamienista i górzysta, niż morze piasków (choć na zachodzie i tych nie brakuje). Na wyżynach, tam, gdzie spada rocznie 300–350 mm deszczu, powstały jeszcze w okresie międzywojennym rolnicze kibuce. Negew to miejsce kontrastów – z jednej strony pola uprawne wokół Beer Szewy i ludne kurorty nad Morzem Czerwonym, jak Eljat, z drugiej – pustynia i odludzie na tyle oddalone od zamieszkałych rejonów, że w pobliżu Dimony założono ośrodek badań atomowych.

Produkująca Negeva firma IWI (Israel Weapons Industry) jest najnowszym wcieleniem działu broni strzeleckiej narodowego koncernu zbrojeniowego, który po hebrajsku nazywa się Ta’as (Ta’asiyah Tzvai, Wojskowe Zakłady Przemysłowe), a po angielsku Israel Military Industries, w skrócie IMI. Ta’as powstał w roku 1933 – jeszcze w konspiracji, przed oficjalnym utworzeniem państwa Izrael w roku 1948 – zaopatrując żydowską armię podziemną, Haganę, w okresie walki z brytyjskim mandatem w Palestynie. Po 15 maja 1948 roku Hagana wyszła z podziemia jako Tzeva Haganah le-Israel, Izraelskie Siły Obronne (w skrócie Tzahal, a według tradycyjnej w Polsce pisowni fonetycznej – Cahal), a Ta’as dalej je uzbrajał i wyposażał. Przez 70 lat jego dział produkcji broni strzeleckiej („Magen”) stanowił oczko w głowie koncernu i witrynę reklamową izraelskiego przemysłu obronnego. Od lat 50. jego kolejne produkty jak pistolet maszynowy Uzi, karabin Galil, czy pistolet Jericho zdobywały świat pod angielskojęzyczną marką IMI, gdy w rzeczywistości amerykańska pomoc wojskowa, zalewająca od 1973 roku Izrael bronią darmową (pod warunkiem, że z USA), podcinała podstawy ekonomiczne Magenu coraz bardziej. Historia Tavora, który powstał w Ramat Ha-Szaron, siedzibie Magenu, ale trzeba go było dopiero wyprodukować w USA, żeby w ogóle miał szanse trafi w ręce żołnierzy Cahalu była tego najbardziej wymownym przykładem.