BDM: Sodoma (bez Gomory) u Browninga

Zarówno w dalszej, jak i najbliższej historii nie brak konstrukcji broni, które – choć udane i nowatorskie – to jednak poniosły komercyjną klęskę. Taki los spotkał amerykańską konstrukcję uciekiniera z socjalistycznej Czechosłowacji, Petera Sodomy.

Amerykańska firma Browning Arms Company powstała w Morgan w stanie Utah w roku 1927, by po śmierci Johna Mosesa Browninga zajmować się sprzedażą cywilnych modeli broni jego konstrukcji w Ameryce Północnej. Po pół wieku współpracy z belgijskim Browningiem, który podobne zadanie pełnił w Europie, w roku 1977 obie firmy stały się częścią wyjątkowo amorficznego i zagmatwanego holdingu Herstal Group.
Marka Browning jest znana przede wszystkim dzięki broni długiej, sportowej i myśliwskiej – pistolety samopowtarzalne stanowiły tam jedynie margines, choć w przypadku pistoletów bocznego zapłonu (jak Buckmark) czy cywilnych odmian pistoletów samopowtarzalnych FN (np. Pro-9 i Pro-40, odprysków wojskowej serii FNP) był to margines dość szeroki i znaczący. Większość z nich stanowiła jednak jeszcze do lat 90. XX wieku import z Europy, dopiero potem to właśnie amerykański Browning zaczął się w ramach holdingu specjalizować w produkcji pistoletów i dziś zakład FNMI w Columbii w stanie Południowa Karolina i nowa, ultranowoczesna fabryka Browninga w Morgan, Utah wypuszczają ich w sumie więcej niż Herstal, w dodatku tworząc samodzielne konstrukcje niemal nieobecne w Europie, jak zmniejszone odmiany M1911 na naboje .22 LR i .380 ACP.

No ale to jest dopiero dziś, a początki wcale nie były udane. Lata 80. ubiegłego wieku były areną boomu Cudownych Dziewiątek, największego przełomu technicznego i technologicznego w konstrukcji pistoletu samopowtarzalnego od czasów jego wynalezienia. Cudowna Dziewiątka to był pistolet z magazynkiem dużej pojemności, na naboje 9 mm × 19 Parabellum i z mechanizmem spustowym podwójnego działania (SA/DA). FN uważała się za prekursora tego trendu, bo w 1935 roku rozpoczęła produkcję pierwszego pistoletu z dwurzędowym magazynkiem na naboje 9 mm Parabellum – FN HP. Kiedy jednak przyszło co do czego, jej nowatorski pół wieku wcześniej pistolet został daleko na obrzeżach głównego nurtu z powodu zasadniczej cechy HP – mechanizmu spustowego pojedynczego działania (SA). Odpowiedzią na to było powstanie GPDA (BDA-9) – High Powera z dorobionym mechanizmem spustowym SA/DA. Kubłem zimnej wody dla Belgów była wygrana włoskiej Beretty 92F w konkursie pistoletowym JSSAP (XM9), po zaciętym finiszu z SIG-Sauerem P226. O belgijskim pistolecie nikt nawet nie chciał słyszeć. Trzymając się zbyt długo słynnego modelu, Herstal Group mogła tylko z peronu oglądać światła odjeżdżającego pociągu. BDA-9 przyjęło wprawdzie do uzbrojenia kilka lokalnych policji w USA (w tym policja pobliskiego Salt Lake City w Utah), ale w wielu konkursach pistoletowych dekady odniósł tylko jeden sukces: wygrał przetarg na broń służbową w Finlandii…

I właśnie wtedy, w roku 1984, do drzwi firmy Browning Arms Company zadzwonił około trzydziestoletni człowiek, który wręczając teczkę z arkuszami kalki technicznej łamanym angielskim oświadczył, że chciałby się zająć konstruowaniem broni i ma tu już nawet rozrysowanych kilka pomysłów. Nazywał się Peter Sodoma, był uciekinierem z komunistycznej Czechosłowacji, a konkretnie Słowakiem z Bratysławy, gdzie skończył politechnikę i pracował jako konstruktor w zakładach samochodowych BAZ, produkujących podzespoły dla Tatry i Škody. Od małego jednak interesował się bronią i żałował, że urodził się w niewłaściwym miejscu i czasie – a zwłaszcza po niewłaściwej stronie Żelaznej Kurtyny.