Brytyjskie i amerykańskie bagnety obu wojen światowych

Od wielu lat pisujemy oddzielnie o karabinach i nożach: dziś wreszcie łączymy je w jedno, zajmując się dwudziestowieczną ewolucją noża mocowanego na karabinie – bagnetu.

Przez stulecia przed pojawieniem się broni palnej – a było ich znacznie więcej, niż minęło od czasu gdy mieszanina siarki, saletry i węgla zaczęła swe panowanie na polach bitew – człowiek toczył swe wojny używając broni białej: metalowych kling trzymanych w ręku lub przymocowanych do drzewca różnej formy i długości. Powstało ich wiele typów, różniących się materiałami, formą, rozmiarami i sposobem użycia: miecze, szable, piki, oszczepy, topory, lance, sztylety… Tę listę można ciągnąć w nieskończoność. To one sprawiały, że bitwa między dwiema grupami ludzi przeradzała się w ponurą rzeźnię, która wymagała od uczestników najwyższej odwagi i męstwa, by choćby przeżyć starcie, nie mówiąc o jego wygraniu.
Oblicze bitwy i dystans jej toczenia zaczęły rosnąć wraz z wynalazkiem prochu strzelniczego – a wraz ze wzrostem odległości sam konflikt stracił nieco na brutalnej intensywności. To był jednak tylko pozór, który pryskał natychmiast po wyczerpaniu zapasu amunicji: znów, po staremu o wszystkim decydowała chłodna stal w ręku i nerwy jak postronki.
Niska szybkostrzelność i pracochłonne nabijanie w kontrmarszu wymogło z początku podział wojsk polowych na uzbrojonych w broń palną muszkieterów i ubezpieczających ich w czasie przeładowywania pikinierów z parometrowymi (do obrony przed atakiem konnicy) pikami. Wzrost liczby strzelców wymagających ochrony pikinierów zaczął z czasem szkodzić efektywności armii. Jednak już w trakcie XVIII wieku postęp techniczny (zastąpienie zamków lontowych i kołowych skałkowymi) pozwolił na to, by broń palna z broni wsparcia wyrosła na zasadnicze uzbrojenie armii, pikinierzy awansowali na strzelców, a pika znikła z niej na dobre, zastąpiona ostrzem mocowanym w lufie lub na niej – bagnetem.
Początkowo długie niczym ułomek piki, bagnety zaczęły z czasem maleć, aż w końcu piechota musiała zacząć się uzbrajać w dwa typy broni białej: przypominający krótką szablę tasak do walki wręcz bez karabinu i bagnet, zwykle typu kłujnego, mocowany tulejowo na lufie karabinu. Praktyka życia w polu wymagała w takim układzie noszenia jeszcze noża, którym można było ukroić jedzenie, lub użyć jako broni ostatniej szansy w zwarciu. Z czasem noszenie tego całego kramu zaczęło przeszkadzać i powstały bagnety nożowe – łączące kilka dotychczas rozłącznych funkcji. Ich wczesna forma stanowiła na dobrą sprawę tasak piechoty mocowany do lufy, ale wkrótce stały się bardziej poręczne, ewoluując w ciągu XX wieku w kierunku formy, którą znamy dziś: noża bojowego przypinanego do karabinu.
Ostatni okres tej ewolucji przypadł na lata dwóch wojen światowych, do których przystępowały armie w różnych stadiach ewolucji bagnetu – jedne z długimi tulejowymi bagnetami kłujnymi tkwiącymi głęboko w XIX wieku (Francja, Rosja), inne z równie długimi i bezużytecznymi bagnetami nożowymi blisko spokrewnionymi z tasakiem piechoty (Japonia, Wielka Brytania) – i wreszcie takie, w których bagnet osiągnął już formę nowoczesną (Niemcy). Co ciekawe, w trakcie II wojny światowej, która przyniosła prototypy współczesnych bagnetów-noży (amerykański M4 był po prostu nożem bojowym M3 Camillusa zaopatrzonym w pierścień jelca i zatrzask głowicy do mocowania go na karabinku M1) widzimy chwilowy nawrót bagnetów kłujnych, po części nawet tulejowych (angielskie „gwoździe”).