Cywilny Grot S – jaki jest naprawdę?

Tak jak obiecaliśmy miesiąc temu, przedstawiamy dziś pierwsze wyniki redakcyjnego testu samopowtarzalnej, sportowej wersji karabinu modułowego MSBS Grot S16 FB-M1

Jedną z najciekawszych – i najbardziej unikalnych – cech karabinu jest możliwość relatywnie łatwego rozłożenia go na podstawowe podzespoły, czy to do transportu, czy przechowywania. Zależnie od preferencji możemy mieć dwa, trzy lub cztery takie podzespoły: lufę z systemem tłokowym oraz komory spustową i zamkową (kompletną, albo z odłączoną kolbą lub łożem); obie komory także można rozłączyć, albo zostawić połączone trzpieniem. Najdłuższa w tym układzie jednolita, nierozmontowywalna część – lufa z urządzeniem wylotowym – ma 460 mm. Nieco dłuższa byłaby komora zamkowa z dołączoną złożoną kolbą (465 mm), ale kolbę można jednym ruchem odpiąć.

W ten sposób rozmontowany karabin można schować do torby od większego laptopa, takiego o przekątnej ekranu 16–17 cali. Można go także umieścić w niewielkim sejfie, przeznaczonym zasadniczo do przechowywania broni krótkiej – bez konieczności kupowania dużej szafy na broń długą. Dla wielu osób mogą to być zalety nie do przecenienia. Poza wszystkim transport karabinu w tak spakowanej formie zapewnia idealną dyskrecję przenoszenia broni, nie wzbudzając zainteresowania przypadkowych świadków – na przykład współpasażerów w windzie czy tramwaju.
A jak łatwo Grota S można rozmontować na dzwonka? Zaczynamy od wyjęcia magazynka i sprawdzenia stanu rozładowania broni, ale to oczywistości. Odpięcie kolby jest banalne: po jej złożeniu wciskamy palcem tylec urządzenia powrotnego i zsuwamy podstawę kolby z komory zamkowej – to dwa ruchy, albo jeden płynny po pewnym treningu. Po zdjęciu kolby komory zamkowa i spustowa same rozwierają się jak nożyczki – aby je rozłączyć, trzeba wysunąć jeden trzpień: znów pojedynczy ruch (najłatwiej zrobić to przy pomocy fabrycznego przyrządu do regulacji muszki i wypinania trzpieni).

Odłączenie łoża wymaga wysunięcia kolejnego trzpienia (tak samo jak poprzedniego) i zsunięcia łoża z występów mocujących – to następne dwa ruchy. Przy okazji: trzpienie nie wypadają z gniazd, trzymają się na sprężystych elementach blokujących, przez co ich nie pogubimy. Na tym etapie karabin rozmontowany jest na jeden duży element i dwa (lub trzy) mniejsze – żaden hit, większość broni tak ma. No to przechodzimy do clou programu: wyjęcia lufy.
Grot (każdy, nie tylko S) ma oczywiście lufę łatwowymienną, a nie szybkowymienną – oznacza to, że do wyjęcia lufy potrzebne będą narzędzia i jakieś dodatkowe czynności. W tym wypadku będzie to jedno narzędzie (klucz imbusowy z fabrycznego zestawu) oraz jedna czynność: odkręcenie jednej śruby (dwustronnie dostępnej, tzw. rzymskiej śruby z dwoma łbami i podwójnie naciętym gwintem z przeciwbieżnymi zwojami). Czyli w teorii wygląda to banalnie. W praktyce jest ciut trudniej, przynajmniej za pierwszym razem