Celny strzał… bez strzału: Trenażer Hollifielda do karabinu Springfield

Nauka strzelania jest rzeczą skomplikowaną i drogą. Z tego powodu armie całego świata od bardzo dawna próbują wynaleźć drogę na skróty, oszczędzającą czas instruktorów i wydatki na amunicję. Dziś przyjrzymy się takiemu urządzeniu z czasów Wielkiej Wojny: mechanicznemu trenażerowi strzelania Hollifield Target Practice Rod

Firmie założonej przez Horatio B. Hollifielda w Middletown, Nowy Jork, udało się upowszechnić swoją wersję wynalazku i znaleźć nabywców nie tylko w wojsku, ale i szerokich kręgach strzelców cywilnych, a jej trenażery były powszechnie stosowane w klubach sportowych. Jego idea miała w rzeczywistości jeszcze dłuższe korzenie i nie była dziełem Hollifielda. Cała historia rozpoczęła się w końcu lat 60. XIX wieku od prac generała George’a Wooda Wingatesa – prawnika, weterana wojny secesyjnej i kapitana kompanii A 22. pułku piechoty Gwardii Narodowej stanu Nowy Jork, a także jednego z ojców-założycieli Krajowego Związku Strzeleckiego: National Rifle Association of America (NRA). W roku 1867 napisał on i opublikował własnym nakładem raport o rozpaczliwym stanie umiejętności strzeleckich sił zbrojnych i drogach jego polepszenia. Opisał w nim własnej konstrukcji trenażer strzelecki: przyrząd do nauki celowania używający pręta ze sprężyną, który po naciśnięciu spustu pozostawiał na papierowej tarczy odcisk dokumentujący punkt celowania szkolonego. Pierwszy komplet przyrządu Wingates zamówił i wykonał we własnym zakresie, potem wynalazek przejął Winchester i próbował sprzedawać – ale kokosów na tym nie zrobił.
Odprzodowo montowany w lufie trenażer Wingatesa poniósł komercyjną klęskę, ale sam pomysł przetrwał i był dalej rozwijany, prowadząc do szeregu ulepszonych modeli znanych pod ogólną nazwą dotter (punktak). Zasada działania była prosta. Do lufy broni wkładało się mosiężną rurę sięgającą od wlotu do wylotu, zawierającą utwardzony, zaostrzony na końcu pręt stalowy ze sprężyną powrotną. Uderzenie iglicy wysuwało z lufy na ułamek sekundy ostrze pręta, które pozostawiało nakłucie (dot, czyli kropkę, punkt, stąd dotter – punktak) w papierowej tarczy, po czym sprężyna chowała pręt z powrotem do lufy.
Nie wiadomo dokładnie kiedy Horatio Hollifield stworzył własną wersję dottera, ani kiedy założył produkującą je firmę Hollifield Target Practice Rod Company. Najwcześniejszą notkę urzędową spotykamy w styczniu roku 1909, kiedy to Szef Służby Uzbrojenia chwali uzyskiwane przy użyciu trenażera rezultaty wyszkolenia strzeleckiego w używających go jednostkach. Postęp oceniono jako uzasadniający sfinansowanie zakupu trenażerów w ilości 10 kompletów w każdej kompanii, w jednostkach, które wystąpią do Służby Uzbrojenia o taki zakup. Firma bardzo też skorzystała marketingowo na kontrakcie wojskowym, ilustrując swe reklamy zdjęciami żołnierzy szkolących się w strzelaniu w każdym możliwych warunkach, bez konieczności organizowania strzelnicy