Mały i mniejszy, czyli dwa chude Glocki

Dziś do redakcyjnego testu porównawczego stają dwa najmniejsze Glocki – tak dalece do siebie podobne, że dopiero położone jeden przy drugim wykazują zauważalne różnice w rozmiarach. Tymczasem podczas codziennego noszenia różnią się od siebie istotnie.

Od ładnych paru lat najlepiej sprzedające się na największym – amerykańskim – rynku broni pistolety to płaskie, jednorzędowe, przeznaczone do skrytego noszenia subkompakty, strzelające amunicją 9 mm × 19 Parabellum, a ostatnio także 9 mm × 17 Browning. Być może kogoś to zaskoczy, że tylko 9 milimetrów, a nie 11,43 i najbardziej amerykański nabój .45 ACP, no ale takie właśnie są aktualne trendy za Oceanem. Mają one zresztą gigantyczny wpływ na rynek ogólnoświatowy.
Nic więc dziwnego, że od dawien dawna wyczekiwano, kiedy pojawi się taki właśnie płaski, jednorzędowy Glock – każdy nowy pistolet austriackiej firmy wzbudza wielkie zainteresowanie. Bo to przecież producent broni krótkiej, który w ostatnim 40-leciu odniósł największy sukces: od roku 1982 wyprodukował około 10 milionów pistoletów zbudowanych na plastikowym szkielecie i wyposażonych w firmowy mechanizm spustowo-uderzeniowy Safe Action. Glocki pełnią służbę w siłach zbrojnych i formacjach strzegących prawa w niezliczonych krajach, a o ich gigantycznej popularności na rynku cywilnym nie ma nawet co wspominać. Powstają w niemal 30 modelach określonych przede wszystkim wielkością, kalibrem i amunicją, którą strzelają – a gdybyśmy jeszcze dorzucili poszczególne odmiany generacyjne, to wyszłoby z tego coś koło 50 różnych pistoletów. Słabą, ale jednocześnie paradoksalnie mocną stroną projektu jest to, że wszystko opiera się na jednej, podstawowej konstrukcji. To może nieść ograniczenia w odświeżaniu, modernizacji i rozszerzaniu oferty – fakty są takie, że nowinki Glocka często można najzwyczajniej przegapić, bo wszystkie te pistolety wyglądają prawie tak samo. Z drugiej strony rozwój kolejnych modeli odbywa się bez zasadniczych zmian konstrukcyjnych, które mogłyby nieść ryzyko porażki. Mamy więc dziedziczność części, zbliżoną ergonomię oraz zgodną obsługę i demontaż wszystkich Glocków – a to przecież bardzo ważne dla użytkowników.
Zatem wszyscy oczekiwali małego i płaskiego Glocka, a tymczasem austriacki potentat ignorował modlitwy fanów. Gdy wreszcie zaczęto szeptać, że w roku 2014 pojawi się drugi jednorzędowy Glock, tym razem kalibru 9 mm, to wszyscy byli przekonani, że będzie to dziewiątka Parabellum. Tymczasem okazało się, że kaliber owszem, zgadza się, ale nowy pistolet G42 strzela słabszą amunicją 9 mm × 17 Browning (.380 ACP). Na płaską dziewiątkę Parabellum – Glocka 43 – trzeba było jeszcze poczekać