Nasi w Changwon: worek polskich medali na Mistrzostwach Świata ISSF

No, worek może nie za wielki, ale tradycji stało się zadość i z rozegranego w Korei Południowej czempionatu globu nasi zawodnicy przywieźli parę medali. W sumie sześć krążków, w tym pięć zdobytych w klasyfikacji indywidualnej – ale tylko jeden spośród tych pięciu w konkurencji olimpijskiej

Strzeleckie Mistrzostwa Świata w konkurencjach ISSF organizowane są raz na cztery lata, zawsze pośrodku letniego cyklu olimpijskiego. W roku 2016 były Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro, kolejne będziemy mieli za dwa lata w Tokio, więc 2018 jest rokiem mistrzostw. Mistrzostw nowych konkurencji, dodajmy. Nie wdając się w szczegóły dotyczące poprawek drobniejszych (jak np. przepisy rozgrywania finałów, punktowania, itp.) – najpoważniejsze zmiany od poprzednich MŚ w Granadzie są dwie.
Pierwsza to rozmiar konkurencji dla pań. Kiedyś tylko panowie oddawali po 60 strzałów ocenianych z pistoletu i karabinu pneumatycznego oraz do ruchomej tarczy, 120 strzałów z karabinu dowolnego w trzech postawach i po 125 do trapowych i skeetowych rzutków. Od tego roku Ppn60, Kpn60, RT30+30, Kdw3×40 oraz Trap 125 i Skeet 125 to także konkurencje żeńskie, i dotyczy to również juniorek. Takie mamy czasy: obowiązują parytety. Pytanie ilu spośród działaczy ISSF czy MKOl, którzy coś takiego wymyślili widziało zawodniczki np. po rozegraniu Kdw3×40 w czterdziestostopniowym upale? Można je sobie obejrzeć na filmach dostępnych w Internecie – relacjach z Igrzysk Azjatyckich w Indonezji. Naprawdę żal na te panie patrzeć, tak strasznie są umęczone.
Nowość druga to wymuszone na ISSF przez MKOl trzy nowe konkurencje mieszane, strzelane w parach damsko-męskich – czyli znów poprawność polityczna i równouprawnienie. W telegraficznym skrócie wygląda to tak, że z pistoletu pneumatycznego i karabinu pneumatycznego zawodniczka i zawodnik w konkurencji podstawowej oddają po 40 strzałów – stoją obok siebie, ale strzelają indywidualnie, swoim tempem. W finale zawsze zawodnik (zawodniczka) stojący z lewej strony oddaje strzał jako pierwszy i tu już potrzebne jest zgranie, bo czasu za dużo nie ma. Trzecia konkurencja „parytetowa” to Trap Mix – każdy członek mieszanego zespołu strzela po kolei do 75 rzutków, a do finału awansuje 6 najlepszych par, przy czym tutaj zmiany pomiędzy strzelającymi paniami i panami jednej drużyny odbywają się co pięć rzutków. Strzelanie w parach mieszanych to oddzielny konkurs drużynowy i uzyskane w nim medale na pewno są cenniejsze, niż krążki w sztucznie tworzonych klasyfikacjach drużynowych, powstałych jako wynik sumowania rezultatów z konkursu indywidualnego. Strzelectwo jest przecież sportem indywidualnym, więc medal drużynowy w wersji dotychczas znanej nie ma specjalnego sensu.
Największym sukcesem polskich strzelców jest złoty medal świetnego Tomasza Bartnika w Karabinie dowolnym 3×40, dający mu już teraz kwalifikację olimpijską do Tokio. A w zasadzie nie jemu, tylko jakiemuś polskiemu strzelcowi – tak są bowiem skonstruowane nasze przepisy

fot. WŁODZIMIERZ G. GAŁECKI / PZSS.ORG.PL