Czechosłowacki peem forteczny: Kulometná pistole vz. 38

Modele broni strzeleckiej stają się „legendami” w dwojaki sposób. Albo powstały ich miliony, którymi wygrywano wojny – albo wręcz przeciwnie, powstały w pojedynczych egzemplarzach i brak rzetelnej wiedzy o nich zastępują klechdy. I właśnie z tego drugiego rodzaju legendą mamy dziś do czynienia

Pistolet maszynowy (wedle przedwojennej czechosłowackiej nomenklatury „kulometná pistole”, dziś „samopal”) vzor 38 powstał w ostatnich miesiącach trwania I Republiki Czechosłowackiej, by wzmocnić zdolności obronne w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony hitlerowskich Niemiec. Jak zwykle w przypadku innych tego typu broni, strzelała ona tym samym nabojem, co pistolety armii, która miała go używać – tyle że w przypadku armii czechosłowackiej były to pistolety vz. 24 na nabój 9 mm × 17 Browninga (vz. 22), co poważnie ograniczało zdolności bojowe nowej broni.
Zapotrzebowanie na rozwój „broni samoczynnej o niskich osiągach balistycznych” jak zakwalifikował peem Wojskowy Instytut Techniczny i Lotniczy (Vojenský technický a letecký ústav, VTLÚ), po raz pierwszy sformułowano w marcu 1935 roku. Konstruktorzy ČZ w Strakonicach, zwłaszcza František Myška, zaczęli studiować istniejące wówczas modele. Tych było do dyspozycji całkiem sporo i całkiem różnorodnych, ale armie państw, w których powstawały bynajmniej nie śpieszyły się zbytnio z ich przyjmowaniem do uzbrojenia. Armia czechosłowacka więc także nie zabijała się o peem ze Strakonic, i jego rozwój postępował nieśpiesznie. W ciągu dwóch lat powstało kilka prototypów, z których ostatni w grudniu 1937 roku przedstawiono do badań w VTLÚ. W połowie stycznia 1938 roku poddano go serii badań w ośrodku poligonowym artylerii w Jincach.
Wyniki tych badań, sformułowane w marcu 1938 roku, niespodziewanie zrewolucjonizowały podejście wojska do zagadnienia pistoletu maszynowego. Nagle wyposażenie armii w pistolety maszynowe z kwestii „czy?” zmieniło się w kwestię „kiedy i dlaczego tak późno?”. Ta radykalna zmiana zaszła, gdy nową broń wypróbowali oficerowie z Kierownictwa Robót Fortyfikacyjnych (Ředitelství opevňovacích prací, ŘOP), poszukujący tańszej alternatywy dla ręcznego karabinu maszynowego ZB-26 (czyli w wojskowej nomenklaturze LK vz. 26). Plany uzbrojenia istniejących i planowanych fortyfikacji stałych oraz polowych opasujących niemal cały obwód granic kraju wymagały dziesiątek tysięcy sztuk broni maszynowej. Oczywiście nie było mowy o zastąpieniu peemami zasadniczego uzbrojenia bunkrów – tym pozostawały karabiny maszynowe i działa – ale co najmniej połowa z przewidywanych środków ogniowych miała służyć do obrony wejść do obiektów, a co za tym idzie strzelać na odległość rzadko przekraczającą 50 m