SIG Sauer P365: mało broni, dużo strzelania

Pistolety tej wielkości bywają zwykle kompromisem między skutecznością a wymiarami. Brakuje im pojemności albo celności, mają spusty z piekła rodem albo plastikowe pseudo-celowniki. Nowy SIG dowodzi, że nie musi tak być

Pod kierownictwem szefa działu pistoletowego SIG Sauer, Inc. Phila Stradera, firma od jakiegoś czasu konsekwentnie uzupełnia ofertę pistoletów z kurkowym mechanizmem uderzeniowym o modele igliczne. Niektóre przy tym nimi zastępuje, co dało znakomite rezultaty przy okazji metamorfozy P250 w P320 (STRZAŁpl 11/18), ale zwykle po prostu dodaje nowe do już olbrzymiej, a z każdym rokiem rosnącej oferty. Po kompaktach i pistoletach pełnej wielkości, w 2018 roku przyszedł czas na igliczną ofensywę w obszarze maluchów.
Jeszcze rok temu w ofercie SIG Sauera najgorętszy od paru lat sektor subkompaktów na nabój 9 mm × 19 był obsadzony przez aż pięć różnych pistoletów, z których cztery były kurkowe, za to we wszystkich możliwych opcjach spustowych. Ze spustem SA klient miał do wyboru zminiaturyzowanego M1911 – a nawet dwa: dla ortodoksów był SIG 1911 Ultra-Compact, a dla reformatów P938, bazujący na Jedenastce tylko do pewnego stopnia. Ze spustami SA, SA/DA i DAK był do dyspozycji P224, obrzynek P226. Z kolei ze spustem DAO oferowano skurczony w zbyt gorącym praniu P250, czyli P290RS. Jedynym iglicznym subkompaktem był P320SC, ale był to jednocześnie największy i najcięższy model tego segmentu w ofercie firmy. Żaden z tych modeli poza P938 i P290RS nie był projektowany od zera jako subkompakt, ale nawet te dwa były odmianami istniejących wcześniej większych pistoletów. Przyszedł czas na zmiany.
W ćwierć wieku po premierze dwurzędowego Glocka G26, SIG Sauer postanowił udowodnić, że można postarać się lepiej. Nowy igliczny subkompakt miał być lżejszy, mniejszy i tańszy od G26, ale z magazynkiem nie mniejszej pojemności. Opóźniona o dwa lata premiera nowego jednorzędowego kompaktu G43 i wielka wrzawa, która jej towarzyszyła ułatwiła tylko zadanie marketingowcom: łatwiej im było wykazać, że dwurzędowy pistolet pokonał pojemnością jednorzędówkę