Polscy strzelcy w drodze do Tokio

Dokładnie za rok – także we wrześniowym numerze naszego miesięcznika – tradycyjnie przedstawimy poolimpijskie refleksje ze strzeleckich zmagań na Igrzyskach w Tokio. Dziś – tytułem odległego wstępu – kilka słów o tym, co już teraz wiemy o największej sportowej imprezie czterolecia, organizowanej w stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni

Przyszłoroczne XXXII Letnie Igrzyska Olimpijskie rozpoczną się 24 lipca i potrwają do 9 sierpnia, a do stolicy Japonii zawitają już po raz drugi. Poprzednie – w roku 1964 – były dla nas wyjątkowo szczęśliwe: biało-czerwoni zdobyli w nich aż 23 krążki (7 złotych, 6 srebrnych i 10 brązowych) i w klasyfikacji medalowej Polska zajęła wspaniałe, siódme miejsce na 93 państwa. Mniej szczęścia miało sześciu naszych strzelców – byli to sami panowie – dwóch pistoleciarzy, trzech karabiniarzy i jeden rzutkarz. Najwyżej sklasyfikowany Jerzy Nowicki w karabinowych trzech postawach strzelanych na 50 m (o dystansie piszę dlatego, że wówczas na Igrzyskach Olimpijskich strzelano też na 300 metrów) zajął 5. miejsce. Reszta Polaków nie zbliżyła się nawet do pierwszych dziesiątek zawodników w swoich konkurencjach.
Dziś oczywiście nie ma mowy o żadnych trzystu metrach, skoro nawet z pięćdziesięcioma jest coraz gorzej. Mamy takie czasy, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski krok po kroku – powolutku, acz skutecznie – kastruje strzelectwo i wprowadza zmiany jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia. Bo czy ktoś przy zdrowych zmysłach mógłby sobie wyobrazić, że w programie Igrzysk Olimpijskich zabraknie tak koronnych konkurencji, jak Pistolet dowolny czy Karabin dowolny leżąc? A tu proszę: jednak zniknęły!