GORĄCY TEMAT: Wielbłąd a sprawa polska

Tak to się robi w Polsce: ustawę uchwalono w czerwcu, weszła w życie częściowo w sierpniu, a częściowo w grudniu – i już w lutym trzeba ją nowelizować. Najlepsze jest jednak to, że ta nowelizacja i tak nie obejmie wszystkich mankamentów tego aktu prawnego…

Nawet aktualna metryczka ustawy z dnia 13 czerwca 2019 r. o wykonywaniu działalności gospodarczej w zakresie wytwarzania i obrotu materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym (Dz. U. 2019 poz. 12141495 oraz z 2020 r. poz. 148) pokazuje, że coś z nią nie tak, skoro przez pół roku wprowadzono już dwie zmiany – choć za każdym razem drobne, dotyczące pojedynczych artykułów. Od początku było zresztą oczywiste, że niezbędna będzie jej poważniejsza nowelizacja, choćby dlatego, że koncertowo spartolono kluczowe dla całej ustawy zapisy o Systemie Rejestracji Broni – przez co jest teraz niezły bajzel, jakiego w odniesieniu do wrażliwego obszaru kontroli obrotu bronią nie pamiętają najstarsi górale ( 2/20). Wiadomo też było, że resort będzie szedł w zaparte i odczeka trochę, zanim się z nowelizacją wychyli. No i minęło pół roku – a nawet pełne siedem miesięcy, bo projekt nowelizacji jest oficjalnie datowany na 12 lutego – i mamy projekt ustawy o zmianie ustawy, dotyczący modyfikacji trzynastu artykułów i załącznika, oraz dodający kolejne osiem nowych artykułów, czyli statystycznie aż 12,5% materii ustawowej. Trochę wstyd…
Jest jeszcze jeden powód nowelizacji. Dnia 16 stycznia 2019 roku Komisja Europejska przyjęła – a jej przewodniczący Jean-Claude Juncker znalazł dość sił, żeby je podpisać – dwie dyrektywy wykonawcze do dyrektywy broniowej 91/477/EWG. To w ogóle dość kuriozalny typ unijnych aktów prawnych, z którym – przyznam się – wcześniej nie dane było mi się zetknąć: rozporządzenia, które mają być implementowane do prawa krajowego.
Obie dyrektywy były już dobrze znane, gdy rząd w marcu 2019 roku kierował projekt ustawy „o wykonywaniu” do Sejmu – choć jeszcze nie minął oczywiście termin ich implementacji, wyznaczony na… 17 stycznia 2020 roku. Termin krótki, roczny, bo sprawy banalne i znane od lat (dyrektywa-matka, do której je wydano, została zmieniona w roku 2017). Dlaczego więc nie ujęto tych regulacji w ustawie, która właśnie była opracowywana? Dobre pytanie…