Colt cieszy się w Ameryce niezachwianie statusem legendy – a historia All American 2000 dowodzi, do jakiego stopnia ta legenda zapewnia marce nietykalność. Bo ten pistolet nie był sukcesem – wręcz przeciwnie: to była wtopa na biblijną skalę, która jej o mało nie zabiła
Projekt All American 2000 (w skrócie AA2000) miał być symbolem odrodzenia zasłużonego giganta, otrząsającego się (jak źrebak – ang. colt – z jej logo, stąd popularne w Ameryce przezwisko Colta „Konik”, ang. pony) po latach tonięcia w bagnie marazmu. Kolejne zarządy, zadowolone z siebie i z tego, że koncern nadal sunie naprzód siłą rozpędu, trwoniły dorobek poprzedników nie robiąc nic, by unowocześnić park maszynowy, rozwijać nowe modele (z chlubnym wyjątkiem Działu Badawczo-Rozwojowego, ale do czasu – bo w końcu samo jego istnienie stało się solą w oku dyrekcji). Symbolem stosunku prezesów do własnej firmy stał się konflikt płacowy między kierownictwem a załogą, który na cztery lata sparaliżował fabrykę i jak się wydaje, przetrącił Konikowi kręgosłup na dobre, bo po tym upadku już nigdy nie brykał tak wesoło, jak wcześniej.
Amerykanie mają mądre porzekadło: Ain’t broken, don’t fix, czyli „Nie zepsute, [to] nie naprawiaj”. Problem polega na tym, żeby w porę rozpoznać, kiedy jednak jest zepsute i naprawić trzeba. Bo prawdziwe problemy zaczynają się, kiedy osoby odpowiedzialne za to rozpoznanie pilnują wyłącznie regularności czeków z wypłatą. Przez ćwierć wieku, od lat 70. do połowy 90., Coltem pechowo rządził cały korowód właśnie takich Prezesów Gnuśnych (jakby ich można nazwać na wzór Królów Gnuśnych, les rois fainéants, ostatnich francuskich Merowingów z VII wieku n.e.). Ci oderwani od rzeczywistości prezesi byli specjalistami od biznesu i finansów, a nie strzelcami. W ogóle nie czuli tematu i niespecjalnie byli go nawet ciekawi. Zamiast unowocześniać technologię wytwarzania i konstrukcję wyrobów – co z początku kosztuje drogo, ale potem szybko się zwraca – oni tylko mechanicznie cięli koszty, oszczędzając akurat na tym, na czym nie należało. Na przykład likwidując biuro konstrukcyjne, bo przecież istniejące modele się sprzedają, a jak będzie potrzeba nowego projektu, można go zamówić na zewnątrz i to wychodzi taniej, niż utrzymywać bandę mądrali w białych fartuchach…
Gnuśności prezesów sprzyjało to, że po Wietnamie Colt „rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatnio”. Wojsko zachowało w uzbrojeniu produkty fabryki – pistolet M1911A1 (który się nie liczył, bo i tak nie był zamawiany od 1945 roku) i przede wszystkim karabin M16A1. Wraz z zakończeniem wojny Colt odzyskał także monopol na ich dostawę, bo konkurenci, którzy uzyskali w jej trakcie od rządu dokumentację techniczną i zamówienia na M16A1 (czyli Hydramatic oraz Harrington & Richardson) wypadli z rynku.
































![Militaria [Strzal-Pentagon_1-3]_Nov20_MOJA](https://strzal.pl/wp-content/uploads/2020/12/Militaria-Strzal-Pentagon_1-3_Nov20_B.jpg)



































































































