Cieszmy się latem

Tegoroczne lato ma być wyjątkowo ciepłe i pogodne – być może tak, jak to osiemdziesiąt dwa lata temu. Zażywajmy więc słonecznych kąpieli i ładujmy baterie organizmu, bo może się to przydać, gdyby jesień okazała się – jak wówczas – taka jakby trochę mniej pogodna i przyjazna. Wiele przesłanek skłania bowiem do poszukiwania analogii, zgodnie ze znanym powiedzeniem nieocenionego księdza Bronisława Bozowskiego, że „nie ma przypadków, są tylko znaki”.

Jakież to znaki mam na myśli? Ot, choćby sławetne mailowe wymiany, jakie na otwartych serwerach Wirtualnej Polski (to jeszcze jak cię mogę) oraz Google mail (które – jak wiemy od czasu enuncjacji pana Snowdena, czyli od bardzo dawna – są w całości inwigilowane przez amerykańskie służby, i oby tylko amerykańskie) prowadzili pan premier naszego kraju ze swoim ministrem – szefem Kancelarii. Dezynwoltura równa tej, jaka charakteryzowała sanacyjną ekipę rządową, gdy marszałek Śmigły odmówił w czerwcu 1939 rozmów z przedstawicielami ugrupowań centrolewicowych, chcących powołania koalicyjnego rządu obrony narodowej, bo „nie mamy zamiaru z nikim dzielić się owocami zwycięstwa!”. Dziś przynajmniej ów minister zdaje się zachowywać zdrowy rozsądek, odwodząc premiera od co bardziej szalonych pomysłów – o ile wyciekające fragmenty maili są prawdziwe, rzecz jasna. W wersję cyberataku obcych służb uwierzyć nie sposób, bo gdyby jakiekolwiek służby dotarły do tak obfitego źródła wewnętrznych, najszczerszych rozmów najważniejszych osób w obcym państwie, to by nigdy się z tym nie wydały, tylko pilnie notowały. Więc jeśli to były służby, to raczej nasze własne, których szefostwo zdaje się jest skonfliktowane z ministrem, nieprawdaż?

Inny znak, to prace nad nieszczęsną nowelizacją ustawy „koncesyjnej” – o czym zresztą już pisaliśmy miesiąc temu, a i w tym numerze opisujemy piórem naszej Pani prawnik bardzo ważne zmiany, które zostały wprowadzone zupełnie bez sensu, ale całkiem serio. Stan rządowej legislacji sięgnął dna, takiego bubla prawnego świat nie widział. Jeden dialog z posiedzenia sejmowej komisji dla przykładu, cytat z pamięci:

prawnik sejmowy: „- Przepraszam, ale tu nie ma przepisu wprowadzającego ten rejestr [broni alarmowej i sygnałowej – przyp. red.]” wiceminister MSWiA: „- A musi być?” prawnik sejmowy: „- Słucham?! Chodzi o przepis typu „Tworzy się rejestr...” dyrektor DZiK MSWiA: „- Zapytam inaczej: a co będzie, jeśli tego przepisu nie będzie?” prawnik sejmowy: „- Będzie to poważne naruszenie zasad legislacji” wiceminister i dyrektor: (z ulgą w głosie) „- Ee...”

Znaki kolejne. Modernizacja rosyjskich sił zbrojnych trwa w najlepsze, obejmuje czołgi, działa samobieżne, wyrzutnie rakietowe, systemy przeciwlotnicze, samoloty i drony. Powołuje się nowe jednostki i rozlokowuje je w pobliżu granic Polski i Litwy. Tymczasem wojska takiej Bundeswehry są – poza lotnictwem i marynarką – już dziś słabsze od naszych, a siły zbrojne wielu państw UE są zdolne do udziału co najwyżej w defiladzie, i to skromnej. Mniej więcej połowę naszego sprzętu technicznego stanowią muzealne pojazdy w rodzaju BWP-1 czy czołgów T-72 oraz równie muzealne samoloty MiG-29 oraz Su-22 – zaś połowę drugą niewiele młodsze (koncepcyjnie, bo egzemplarze częściowo starsze) czołgi Leopard 2 i latające już 15 lat samoloty F-16, których nigdy nie modernizowano. Za to w przyszłości mamy kupić kilka F-35A – ale czy na pewno będzie nas stać na ich przeglądy i eksploatację?

Cieszmy się więc latem i promieniami słońca, oddając się lekturze wakacyjnego numeru miesięcznika – tradycyjnie w wersji papierowej, elektronicznej lub na stronie www.strzał.pl – zanim rząd dowali nam kolejną rundą walki z pandemią, co już zapowiada na jesień. O ile nadal ten sam rząd będzie nam rządził...