Ofiara eko-słomki i tęczowy terror

Mamy pierwszą osobę, która straciła życie z powodu eko-paranoi. Pewna starsza Brytyjka upadając nadziała się na metalową „słomkę” (czyli rurkę do picia napojów), którą miała włożoną do modnego ekologicznego słoiczka z sokiem. Ta trafiła ją w oko i wbiła się w mózg. W normalnym świecie rurka ze słomy lub z plastiku boleśnie uraziłaby gałkę oczną, i tyle. Ale w dzisiejszym świecie nienormalnym nic już nie jest takie jak dawniej. Nawet słomki.
Sprawa ma zresztą charakterystyczne drugie dno. Brytyjka była homo-tęczowa, ratowała ją jej hm… przyjaciółka, a żeby pomimo wszystko zadbać o klimat – uradzono dość szybko odłączyć starszą panią od aparatury podtrzymującej życie. Zmarła dzień później. Przecież już wystarczająco długo żyła, prawda? A ile dwutlenku węgla wyprodukowała za życia…

Rzecz pozornie nie dotyczy dostępu do broni – co ma w końcu ekologiczna ideologia, a nawet ideologia LGBTQWERTY+, do wolności innych niż wolność propagowania własnych poglądów, choćby i pokręconych? Otóż dotyczy.
Zacznijmy od tego, że w ideologii „ekologicznej” w ogóle nie chodzi o ochronę przyrody, tak jak w ideologii „tęczowej” nie chodzi o homoseksualistów. Obie są groźnymi odłamami współczesnego neomarksizmu, którego celem jest obalenie obecnego porządku społecznego i zniszczenie chrześcijańskiej cywilizacji, żeby na jej gruzach zbudować nowy, „wspaniały” świat. Bez religii, bez rodziny, bez samochodów – i bez broni.

Ochrona przyrody – idea piękna. Teraz nastała obsesja na punkcie „ocieplania klimatu”. Czy ktoś kojarzy jeszcze obsesję poprzednią, czyli „dziurę ozonową”? Miała nas zjeść gdzieś tak około 1999 roku, z tego co pamiętam. Jej problem zniknął, gdy tylko banda cwaniaków przeforsowała obowiązek zamiany freonu w urządzeniach chłodniczych i aerozolach na ich nowy cudowny zajzajer (dużo bardziej szkodliwy, no i dużo droższy). Klimat się zmienia – ale dzieje się to także na Marsie, gdzie ludzi brak. Zmiany klimatu są związane z aktywnością Słońca, oddziaływaniem ciał niebieskich, grawitacją. W tym kontekście teorie o globalnym ociepleniu powodowanym przez elektrownie węglowe brzmią jak żart. W imię tej pseudonaukowej hucpy każą nam ograniczyć zużycie prądu – mamy siedzieć po ciemku, wpatrzeni w ekrany smartfonów (które dziwnym trafem klimatowi nie szkodzą).

Tymczasem da się żyć bez mebli ze sklepu IKEA, samochodu Volvo, spodni Levi’s, kosmetyków Johnson & Johnson oraz Procter & Gamble – i nie popijać życia Coca-Colą. Lody Ben & Jerry? Dziękuję, nie. Bank Citi Handlowy, BNP Paribas, JP Morgan? Wybieram inny. Jak chcą promować ideologię LGBTQWERTY+, to niech ją sobie promują – w końcu mamy wolny kraj. Ale ja w to nie wchodzę.
Zaczęło się niewinnie – od walki o „równe prawa”. Teraz mamy coś w rodzaju przesilenia. Jeśli tego w porę nie powstrzymamy, to jutro przyjdą odebrać nam broń, a pojutrze odbiorą samochody. Na końcu odbiorą wolność i zamkną w jakimś obozie. Wszystkie marksistowskie wspaniałe światy kończyły się zawsze w ten sposób.

Może to nie są zbyt optymistyczne przemyślenia jak na piękne, letnie okoliczności przyrody – ale mimo wszystko zapraszam Państwa serdecznie do lektury wakacyjnego numeru : papierowo, elektronicznie i na stronie internetowej www.strzał.pl.