„To nie kryzys, to rezultat”

Autor tytułowego cytatu, śp. Stefan Kisielewski, podsumował był tymi słowy tzw. kryzys gospodarczy 1981 roku – który nie był efektem żadnych wypaczeń czy konkretnych błędów ekipy rządzącej, ani tym bardziej solidarnościowej opozycji, tylko po prostu był wynikiem socjalizmu. Bo każdy socjalizm prowadzi prostą drogą do katastrofy gospodarczej, która poprzedza katastrofę ogólną, a często – niestety – kończy się to wszystko wojną. Droga ta jest raz dłuższa, raz krótsza, a jej długość zależy od stopnia wstępnej zamożności społeczeństwa, które w otchłań socjalizmu się stacza, ale koniec jest nieuchronny. Gdy społeczeństwo jest odpowiednio zamożne, a szczęśliwy los mu sprzyja – przywódcy kraju nie muszą nawet wywoływać wojny, wystarczy im mądrze przyłączyć się do już istniejącej. Tak, jak USA po Nowym Ładzie socjalisty F. D. Roosevelta przystąpiły do II wojny światowej.

Obecny kryzys energetyczny Unii Europejskiej to też wyłącznie rezultat swoistego socjalizmu – w tym wypadku próby podporządkowania praw przyrody ideologii. Kolejnej utopijnej wizji nowego, lepszego świata, zarządzanego przez iluminatów. Europa wyzbywa się więc w imię aberracyjnej idei rzekomego zwalczania ocieplenia klimatu swoich zasobów energetycznych, a także intelektualnych – więcej: pozbywa się swoich zasobów żywnościowych, pozwalając na to, aby pola uprawne leżały odłogiem, obłożone hektarami paneli fotowoltaicznych, albo obstawione wiatrakami. Ale nie mielącymi ziarno na mąkę, tylko „produkującymi prąd”. To, co jeszcze pozostało wolne, jest obsiewane jakimiś badylami, które będzie się przerabiać na biomasę, mającą wytwarzać ciepło gnijąc. Bilans energetyczny tego idiotyzmu za moich czasów wyliczyłby każdy student pierwszego roku politechniki – jest on oczywiście ujemny. Zimno, głodno i ciemno – oto Europa zarządzana przez XXI-wiecznych socjalistów.

Jak wyliczyli naukowcy w Szwecji, jeśli uwzględni się cały cykl życia samochodu, od jego wytworzenia, przez eksploatację do utylizacji, to koszt „dwutlenkowy” auta elektrycznego wynosi 24 tony CO2 – zaś auto z nowoczesnym silnikiem spalinowym wytwarza w czasie całego swojego życia tylko 14 ton CO2. A co proponuje Unia? Promować auta elektryczne i zakazać aut spalinowych, i to już od 2035 roku. Ale nie wszystkich – luksusowe samochody iluminatów nie zostaną objęte restrykcjami, które są adresowane wyłącznie do maluczkich. Na przykład jaśnie oświecony europoseł Leszek Miller, w Europarlamencie w Partii Europejskich Socjalistów, były sekretarz wojewódzki PZPR i członek KC, a więc sprawdzony towarzysz, który oczywiście głosował za zakazem aut spalinowych i go popiera – sam ma trzy samochody, w tym Audi S8 z 4-litrowym silnikiem V8. Po prostu Unia Europejska w pigułce.

Premier polskiego rządu chce obłożenia spółek energetycznych, państwowych, podatkiem od nadzwyczajnych zysków, które spółki te odnotowują w czasie energetycznego „kryzysu”. Ale ceny energii w Polsce są w całości regulowane przez Urząd Regulacji Energetyki, państwowy – to właśnie URE wyznacza ceny, a więc pośrednio także zyski spółek. Kto zatem zapłaci nowy podatek, wymyślony przez premiera polskiego rządu? Pani, pan, my wszyscy. Płacąc horrendalnie wysokie ceny za prąd i ciepło. A przecież wystarczyłoby obniżyć ceny, wówczas także spadną owe ponadnormatywne zyski, i wszyscy powinni być zadowoleni. Nie wszyscy: premier nie będzie miał pieniędzy z dodatkowego podatku, które będzie mógł wydać na coś fajnego dla siebie, albo rozdać wszystkim po złotówce, pokazując jaki to dobry z niego pan. A dlaczego brakuje węgla? Bo „spekulanci i prywaciarze”. Nowy program rządu: PRL+.

Tymczasem Europejska Agencja Chemikaliów rozpoczęła pod koniec czerwca 60-dniowy cykl konsultacji społecznych, związanych z dalszym ograniczaniem stosowania ołowiu w łowiectwie, strzelectwie i... wędkarstwie. W połowie lutego 2023 roku skończy się dwuletnie vacatio legis rozporządzenia Komisji (UE) 2021/57 z dnia 25 stycznia 2021 roku, które zakazuje stosowania ołowiu „w amunicji śrutowej na obszarach wodno-błotnych lub wokół nich”. Rozszerzenie obostrzeń nie ograniczy się do zakazu polowania i wędkowania przy użyciu ołowiu (czyli śrutu, pocisków i ciężarków), ale w praktyce zakaże także użytkowania otwartych strzelnic cywilnych – koszt ich odpowiedniej przebudowy będzie astronomiczny. Na razie ołów będzie można stosować w amunicji wojskowej i na wojskowych strzelnicach, pytanie jak długo. Co my robimy jeszcze w tej Unii?

Zachęcam do lektury wakacyjnego numeru miesięcznika – papierowo, elektronicznie i na stronie www.strzał.pl – i do trzymania kciuków za zmianę ustawy o broni (o zaletach projektu nowej ustawy piszemy szerzej w numerze).

         

Szanowni Czytelnicy,

na początku roku planowaliśmy połączyć tylko numery styczniowy i lutowy – ale z różnych względów plany te musieliśmy zrewidować i w tym roku numery lipcowy i sierpniowy także zdecydowaliśmy się połączyć w jeden numer wakacyjny.

Za to zamierzamy wydać w tym roku dwa numery specjalne: jeden planowy i drugi ponadplanowy, związany ze zmianą ustawy o broni i amunicji – obydwa ukażą się w czwartym kwartale

Pozdrawiamy,

redakcja