Nasza niezwyciężona armia zakazuje wjazdu na teren koszar chińskimi autami i hulajnogami, żeby Kitajce nie szpiegowali jej elektronicznie – w zasadzie poruszanie się takimi pojazdami jest niewskazane nawet w pobliżu obiektów wojskowych i może ściągnąć na głowę kierującego poważne konsekwencje. Nie wiem jaki jest stosunek naszej armii do innych urządzeń biurowych chińskiej proweniencji, jak choćby odkurzacze, ekspresy do kawy czy kserokopiarki i drukarki. Ale wiem, że komputery i smartfony firmy Huawei są na indeksie, i to zdaje się nie tylko polskim. Trudno się dziwić, firma ta solidnie zapracowała na swoją fatalną opinię (w sensie utajnionego zbieracza danych, nie chodzi o jakość samych wyrobów).
I ta sama armia postanowiła zaopatrzyć swoich żołnierzy w aktywne ochronniki słuchu – co samo w sobie jest jak najbardziej słuszne i chwalebne. Tyle, że wojskowych interesuje tylko jeden, konkretny model – tak się składa, że akurat chiński. Na rynku mamy co najmniej kilka marek europejskich, amerykańskich i azjatyckich oferujących produkty na pewno nie gorsze, ale wojskowi chcą tylko tego jednego, nic innego nie wchodzi w grę. Fakt, ta firma – z tzw. ostrożności procesowej nie wymieniam jej nazwy – idzie ostatnio jak burza, ma agresywny PR i rozpycha się na rynku, sponsorując sporty strzeleckie, stąd jest znana w środowisku osób zainteresowanych tematyką militarną. Główną zaletą tych wyrobów jest niska cena i to, że nie odstają od produktów markowych. Dobrze, ale w takim razie niech wojsko określi parametry użytkowe (zdolność tłumienia, masę, zasilanie, standard mocowania do hełmu, itp.) i niech pozwoli się rozpieścić ofertami różnych producentów – i nawet niech finalnie zadecyduje cena. Ale ograniczać się już na wstępie tylko do jednej opcji? Bez sensu, moim zdaniem.
Ilość zamówionego sprzętu nie powala, to tylko 655 sztuk wartości około 200 tysięcy złotych – ale chodzi o zasadę. Być może chodzi też o efekt wejścia: kolejne przetargi będzie łatwiej rozpisać, jeśli będzie można podać jako warunek konieczny wcześniejsze dostarczenie dla SZ RP właśnie takich urządzeń. To teraz nasze niezwyciężone wojsko będzie wysyłało raporty spod każdego hełmu od razu do biura wywiadu chińskiej armii, żeby było prościej i bez pośredników – bo to są słuchawki aktywne: dwie czasze objętości dorodnych pomarańczy wypchane chińską elektroniką. A co tam konkretnie siedzi zatopione w tych obwodach drukowanych wie tylko ten, kto je zaprojektował – a i to niekoniecznie, bo projektowało je być może kilka osób, z różnych służb specjalnych. Wysłanie pakietu skompresowanych danych trwa ułamek sekundy, namierzenie tego jest niemożliwe. Pamiętacie Państwo pagery dostarczone działaczom Hezbollahu? Długo działały bez wzbudzania podejrzeń, aż pewnego dnia wybuchły zabijając użytkowników. A czy wywiad chiński jest gorszy niż izraelski?
Nie sugeruję, że te słuchawki miałyby być wyładowane TNT. Wystarczy, że ten kto powinien będzie miał dokładne zobrazowanie, gdzie takie słuchawki się gromadzą w danym momencie, co ułatwić może precyzyjne nakierowanie na ten obszar choćby rakiety albo chmary dronów. A, i jeszcze jedno: ciekawe, w przetargu najniższą ofertę złożyła jakaś mało znana firma powstała w roku 2020, a nie główny importer tych słuchawek do Polski… Kiedyś aby móc dostarczyć wojsku cokolwiek, choćby i przenośną toaletę, Rejonowe Przedstawicielstwo Wojskowe długimi miesiącami badało i nadzorowało proces produkcji, jakość i zgodność z normą użytych materiałów, itp. Czy teraz RPW pojedzie nadzorować do Chin? Wolne żarty…
Mimo wszystko zapraszam Państwa do lektury kwietniowego numeru naszego miesięcznika, papierowo lub elektronicznie. A także do oglądania naszych na kanale KINO STRZAŁ.pl – no i oczywiście do zaprenumerowania naszego czasopisma.

































![Militaria [Strzal-Pentagon_1-3]_Nov20_MOJA](https://strzal.pl/wp-content/uploads/2020/12/Militaria-Strzal-Pentagon_1-3_Nov20_B.jpg)



































































































