Wspólny Rynek Południa – po hiszpańsku Mercado Común del Sur (Mercosur), po portugalsku Mercado Comum do Sul (Mercosul), a w języku Indian Guarani ?emby ?emuha – jest ostatnio na ustach wszystkich. Nam ma zaorać rolnictwo, a od Niemców kupować auta w dieslu. A czy wpłynie na rynek broni?
Mercosur (ta hiszpańska nazwa się u nas przyjęła, choć ja wolę ją po indiańsku – a to trzeci oficjalny język Wspólnego Rynku Południa) to międzynarodowa organizacja gospodarcza, powołana w roku 1991 traktatem z Asunción w Paragwaju. Zrzesza tylko sześć państw: Argentynę, Boliwię, Brazylię, Paragwaj, Urugwaj i Wenezuelę – choć tę ostatnią zawieszono w roku 2016, do odwołania, więc w zasadzie to tylko pięć państw. Kolejne sześć mniejszych ma status stowarzyszonych, nie należących do unii celnej – a dwa (Meksyk i Nowa Zelandia) mają status obserwatora. Umowa o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosur była negocjowana aż 20 lat i choć w zasadzie porozumienie osiągnięto – pomimo, że pani von der Leyen nie miała plenipotencji do jego zawierania ani
chyba nawet negocjowania – to ostateczne teksty umowy nie są jeszcze gotowe, podpisane ani ratyfikowane (w UE muszą to zrobić wszystkie państwa, w liczbie 27). Zatem umowa nie weszła jeszcze w życie, chyba. Bo tradycyjny unijny bardak powoduje, że nic tu nie jest na pewno ani zgodnie z traktatami, więc jak to będzie, się zobaczy. W każdym razie byłaby to największa umowa handlowa tak dla państw europejskich, jak i południowoamerykańskich. Choć te drugie mają znacząco mniej mieszkańców (260 mln do 450 mln w UE), to salda obrotów wzajemnych są porównywalne, na poziomie nieco ponad 40 mld euro w każdą stronę. I po tym porównaniu liczb już widać, kto skorzysta, a kto sfrajerzył. Tak, pozwólmy brukselskim urzędnikom rządzić sobą, a zniszczą każdą gospodarkę, nawet najsilniejszą – centralizm i socjalizm kolejny raz pokazują swoją bezwzględną skuteczność… Ale argentyńska i brazylijska broń palna byłaby po wejściu umowy
zapewne jeszcze nieco tańsza i jeszcze łatwiej dostępna. To akurat dobrze.
Argentyńskie pistolety marki Bersa pojawiły się na polskim rynku stosunkowo wcześnie, bo już na początku lat 90., na pierwszej fali dostępu do pistoletów „sportowych” – która nastąpiła po burzliwym okresie panowania na rynku (pod koniec lat 80.) pistoletów i rewolwerów „gazowych”. Ówczesne Bersy były perłami wśród oferty dostępnej w ówczesnej Polsce broni, głównie używanych, poklubowych Margolinów, tetetek na wkładki redukcyjne i pokracznych Smith & Wessonów serii 422. Bersy wyglądały szykownie i co ważniejsze, doskonale działały na najtańszej krajowej amunicji .22 LR.
Iliustracje: Bersa oraz autor
































![Militaria [Strzal-Pentagon_1-3]_Nov20_MOJA](https://strzal.pl/wp-content/uploads/2020/12/Militaria-Strzal-Pentagon_1-3_Nov20_B.jpg)




























































































