
Dziś na zakończenie, żebyśmy nie myśleli, że weterynarze samymi pistoletami i karabinami usypiają lub aplikują zwierzętom leki z bezpiecznej odległości, jak można by odnieść wrażenie po lekturze poprzednich części tej serii – przyjrzymy się innym formom aplikatorów: dmuchawkom, lancom, kuszom – i oczywiście dronom.
Dmuchawki są najprostszym i najdłużej w historii ludzkości stosowanym urządzeniem do zdalnego obezwładniania – a nawet zabijania – zwierząt i ludzi. Pierwszą historycznie notację o używaniu dmuchawek ze strzałkami do polowań na ptaki przekazał rzymski architekt z przełomu I i II wieku n.e. Apollodoros z Damaszku w swym dziele Poliorketika. Do dziś są one używane przez wiele
leśnych ludów z Ameryki Południowej i Azji – zarówno w wersji kinetycznej, jak i przenoszącej naturalne trucizny w postaci wyciągów z alkaloidów roślinnych – na czele z osławioną kurarą.
Dmuchawki medyczne zaprojektowano z myślą o precyzyjnym, cichym podawaniu leków mniejszym zwierzętom z bliskiej odległości – choć bywają używane także do usypiania całkiem sporych koniowatych (np. zebr). W porównaniu z tradycyjnymi miotaczami są one znacznie tańsze, co sprawia że idealnie nadają się do szerokiej gamy zastosowań. Mogą być używane również do aplikowania środków podrażnionym zwierzętom w klatkach na tyle dużych, że nie da się ich sięgnąć lancą usypiającą. Ponadto nie wymagają kapsuł CO2, pompek ani ślepych nabojów – czynnikiem roboczym jest powietrze wydmuchiwane przez człowieka. Istnieją jednak dmuchawki ze wspomaganiem (jak TelInjekt Vario P1 ze zdjęcia tytułowego), miotające strzałki siłą CO2 ze zbiornika.
ilustracje: TELINJECT oraz z archiwum autora







































































































































![Militaria [Strzal-Pentagon_1-3]_Nov20_MOJA](https://strzal.pl/wp-content/uploads/2020/12/Militaria-Strzal-Pentagon_1-3_Nov20_B.jpg)