Amerykanie walczący na Guadalcanal szybko nauczyli się cenić Japończyków jako przeciwnika w walce. Zwłaszcza jedną używaną przez nich broń wielu weteranów zapamiętało z przerażeniem: japoński 50 mm granatnik. Była to broń mała, dość lekka i poręczna, a japońscy piechurzy byli ją w stanie zanieść wszędzie i zawsze mogli liczyć na jej skuteczne wsparcie.
W lutym 1904 roku japoński atak z zaskoczenia na bazę morską w Port Artur rozpoczął wojnę rosyjsko-japońską – pierwsze w dziejach starcie nowoczesnej Japonii z europejską potęgą i pierwsze zdecydowane zwycięstwo odniesione przez azjatycki naród w wojnie z cywilizacją zachodnią. Był to bardzo ważny tryumf zwłaszcza dla Japonii, która przekonała się, że agresja popłaca, a Cesarstwo szybko wyrosło na regionalną potęgę i umocniło się w polityce imperialnych podbojów.
Jedną z nowości (poza użyciem karabinów maszynowych i telefonów polowych) wojny rosyjsko-japońskiej było użycie przez stronę japońską improwizowanych granatników: bambusowych rur okręconych drutem, z których czarnoprochowa petarda miotała granaty ręczne na przeciwnika poza zasięg rzutu ręką. Podobnych „miotaczy” używano w Japonii i Chinach od setek lat do wystrzeliwania fajerwerków, ale i ładunków wybuchowych. Ich przydatność doceniono po wojnie, prymitywną improwizację zastępując dwoma modelami granatników karabinowych. Pierwszy z nich powstał zaraz po jej zakończeniu (1906) i bazował na wycofanych z uzbrojenia karabinach Murata 18-Shiki, a drugi stanowił już nie przeróbkę, ale fabrycznie produkowany model bazujący na jego następcy, karabinie Arisaka 38-Shiki
































![Militaria [Strzal-Pentagon_1-3]_Nov20_MOJA](https://strzal.pl/wp-content/uploads/2020/12/Militaria-Strzal-Pentagon_1-3_Nov20_B.jpg)




























































































