2019/09/04

Szable towarzyszyły Polakom od zawsze. W czasach pokoju pobrzękiwały zadziornie u boku budzących zachwyt ułanów, na wojnie służyły jako straszliwa broń w walce o kraj wolny i niepodległy. Używana w kampanii wrześniowej roku 1939 „ludwikówka” była zarówno ostatnią polską szablą bojową, jak i ostatnią bojową szablą kawaleryjską na świecie.

Mimo rozwoju i upowszechnienia nowoczesnej techniki wojskowej, szabla przez większą część pierwszej połowy XX stulecia pełniła jeszcze funkcję broni bojowej w armiach europejskich, w tym także Wojsku Polskim – a bronią paradną jest w nim do dziś. Przed II wojną światową była bronią osobistą żołnierzy kawalerii i artylerii konnej. Dla oficerów marynarki wojennej oraz oficerów, chorążych i starszych podoficerów innych rodzajów wojska stanowiła już wtedy oręż głównie paradny i galowy, przy mundurach służbowych zastępowany kordzikiem. W kawalerii była bronią podstawową, służącą do walki na wojnie, ćwiczeń w czasie pokoju oraz swoistym „środkiem łączności i przekazu”: wydawano nią komendy w szyku konnym, oddawano honory wojskowe, dokonywano oficerskich promocji przez dotknięcie płazem ramienia. W dwudziestoleciu międzywojennym była też bardzo popularnym prezentem okolicznościowym czy nagrodą wojskową.
Odkąd kraj trafił pod zabory – żołnierz polski musiał walczyć obcymi szablami, których i w XX wieku w naszym wojsku wciąż było sporo. Bo najpierw innych po prostu nie było, a później polskich szabel było za mało w świeżo odrodzonym państwie. Zagraniczne wzory bardzo długo pozostały w uzbrojeniu Wojska Polskiego – zwłaszcza formacji konnych – i tak też było jeszcze we wrześniu 1939 roku. Mimo pojawienia się nowej szabli, której legenda dorównuje legendzie Visa

previous arrownext arrow
Slider
previous arrow
next arrow
Slider
Przejdź do paska narzędzi