
Beretta ma bardzo silne tradycje produkcji śrutówek z wysokiej półki, łączących wysmakowaną formę z nowoczesną techniką. Tanie nie są, to fakt, ale za to można je kupować w ciemno, bo na rynek trafiają jedynie projekty dopracowane i sprawdzone. Nawet jeśli niektóre z użytych w nich rozwiązań kłują w zęby użytkowników konserwatywnych.
Żyjemy w czasach, w których tu u nas, w Czechach, większość myśliwych swoich strzelb używa już wyłącznie na strzelnicach sportowych. Strzelectwo sportowe staje się również stosunkowo popularną aktywnością społeczną. Ale nie zawsze tak było i nie jest tak na świecie w ogóle. Są jeszcze miejsca na świecie, gdzie strzelba służy głównie do polowania i gdzie dzienne zużycie amunicji na łowach potrafi sięgać 200 nabojów na strzelca. Podczas takiej wyprawy bywa, że myśliwy musi się szwendać w dość trudnym terenie nawet i osiem godzin na własnych nogach. W takiej sytuacji człowiek
zazdrości naganiaczom, którzy mają za jedyne wyposażenie kij. Liczy się wówczas każdy dekagram, którego nie trzeba ze sobą dźwigać, bo wieczorem plecy, ramiona i kolana wystawiają za tę zabawę sakramencki rachunek. Lekka ptaszniczka z lufami w poziomie to w takich okolicznościach dar od samego Pana Boga, bo nadlufka zwykle waży więcej.
Po II wojnie światowej pojawiły się pierwsze lekkie dubeltówki (poziome i pionowe), pompki oraz automaty śrutowe, w których baskile i komory zamkowe zaczęto wykonywać ze stopów aluminium, ogólnie określanych jako „duraluminium lotnicze”. Ze stali pozostawał zwykle tylko zawias lufy, bo gdzie można oszczędzać, to można – ale gdzie potrzebna wytrzymałość, bo chodzi o życie i zdrowie strzelca – tam nie ma co cudować i stal nadal rządzi. Centrum tych lekkich dubeltówek były zawsze Włochy
Ilustracje: autor oraz BERETTA
































![Militaria [Strzal-Pentagon_1-3]_Nov20_MOJA](https://strzal.pl/wp-content/uploads/2020/12/Militaria-Strzal-Pentagon_1-3_Nov20_B.jpg)




























































































