Projekt ustawy, którego nie było

To miał być jeden z głównych tematów tego numeru – oto udało się pozyskać egzemplarz projektu nowej ustawy „o broni i amunicji do użytku cywilnego”, przygotowywanej w zaciszu gabinetów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. W ogólnych zarysach znaliśmy go od dawna, bo początkowo przygotowywano ten (czy też może podobny) projekt w Komendzie Głównej Policji, jeszcze za poprzedniego rozdania parlamentarnego. Tyle, że wówczas wiatr decyzji zmienił kierunek i projekt nigdy nie wyszedł poza stadium pobożnych życzeń Policji – część tych pomysłów ujrzało światło dzienne przy tzw. trzeciej transzy deregulacji, gdy chciano zmienić ustawę o broni i amunicji pod pretekstem deregulacji zawodu rusznikarza. Chciano, nie zmieniono: pozostało po tym tylko włączenie bezpośrednio do ustawy treści rozporządzeń dotyczących badań lekarskich.

Teraz projekt był tak zakonspirowany, że wszelkie konwencjonalne próby jego pozyskania nie przynosiły rezultatu – aż wreszcie mecenas Andrzej Turczyn, bardzo biegły (i zazwyczaj skuteczny) w wydobywaniu informacji publicznej z różnych instytucji, opublikował apel do urzędników ministerstwa o anonimowe przekazanie projektu stronie społecznej. Skoro nie da się normalnie, niech będzie po partyzancku. W kimś odezwały się obywatelskie nuty i projekt trafił w nasze ręce. Już pobieżna analiza jego zapisów zjeżyła nam resztki włosów na głowie – choć analiza dokładniejsza wykazała, że nie takie to straszne jak się wydawało. Nie dlatego, że zapisy okazały się łagodniejsze, tylko dlatego że projekt (przynajmniej w dużej części) napisany jest tak, jakby zrobiły go dzieci ze szkoły podstawowej. To nawet nie ser z dziurami – to dziury oblepione gdzieniegdzie kawałkami sera. Poziom legislacyjny – hm… niski.

Ale w tzw. „międzyczasie” stała się rzecz niebywała: ministerstwo odpowiedziało na jeden z kolejnych, wcześniejszych monitów odnośnie udzielenia informacji o projekcie tej ustawy – stwierdzeniem, że żadnego projektu nie ma, i że ewentualne prace nad nim rozpoczną się dopiero wówczas, gdy zakończą się prace nad przygotowywanym właśnie (jest na etapie uzgodnień międzyresortowych, czyli po wakacjach powinien trafić do Sejmu) projektem nowej ustawy „o wykonywaniu działalności gospodarczej w zakresie wytwarzania i obrotu materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami i technologiami o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym”. Co skądinąd jest logiczne, bo obie ustawy – o wykonywaniu działalności oraz o broni i amunicji – powinny być ze sobą bardzo dokładnie skorelowane, gdyż dotyczą w sumie tej samej materii, tylko widzianej z różnych stron.

Wobec tego nie ma co – przynajmniej na razie – tracić czasu na analizę ustawy, której (podobno) nie ma. Bo jej zapisów w tej sytuacji także nie ma, i nigdy nie było. No bo gdyby się tak fatalnie zdarzyło, żeby się jakieś zapisy nagle odnalazły, to co: znaczyłoby to, że MSWiA kłamało? NA PIŚMIE?! Nie, to przecież niemożliwe… Prawda, Panie Ministrze?

A póki co już w czwartek, 21 czerwca zapraszam do lektury czerwcowego numeru miesięcznika  – i bardzo proszę: bądźcie Państwo z nami: papierowo, mobilnie, lub na stronie internetowej strzal.pl.

Jarosław Lewandowski, 

redaktor naczelny