Śląsk – Warszawa, wspólna sprawa!

Wiele razy zwracałem uwagę na łamach miesięcznika  na wyjątkowy idiotyzm zakazów noszenia i przemieszczania broni, które większość ekip rządzących wprowadza z byle powodu, najczęściej z uzasadnieniem obrażającym rozsądek nawet tylko średnio zorientowanego w temacie obywatela. Zakazy się wprowadza, żeby odfajkować podjęcie jakichkolwiek działań dla „wzmocnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego”, choć wpływ takiego zakazu na bezpieczeństwo i porządek jest w praktyce żaden. ZEROWY.
Za to negatywny wpływ na codzienne życie zwykłych, uczciwych ludzi jest spory – zakaz zakłóca możliwość uprawiania strzelectwa, łowiectwa i prowadzenia działalności gospodarczej związanej z bronią (jej obrotem, produkcją, usługami rusznikarskimi, ale także działalnością strzelnic i firm szkoleniowych).

W przypadku grudniowych zakazów dla Śląska i Małopolski powodem ich wydania był szczyt klimatyczny w Katowicach, czyli sabat pseudoekologicznych jaczejek (oraz ich poputczików – lewicujących pięknoduchów, oderwanych od realnego życia). Teraz taki zakaz szykowany jest dla Warszawy, w dniach od 11 do 15 lutego. Powód? Konferencja międzynarodowa w sprawie budowania pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie (która będzie trwała zresztą tylko dwa dni, 13 i 14 lutego). Jak rozumiem, rząd przewiduje, że Warszawa stanie się miejscem aktywności różnych grup terrorystycznych – i chce im ułatwić działanie. Bo po wprowadzeniu zakazu jedynie one będą dysponować bronią, gdyż przestępcy z założenia nie przestrzegają przepisów – dlatego właśnie są przestępcami. No dobrze, nie tylko one, także pracownicy firm ochroniarskich. Ich wybitną skuteczność mogliśmy niedawno podziwiać w Gdańsku, podczas finału WOŚP.

Przykra to konstatacja, ale takie zakazy wprowadza prawie każda władza. Bo prawie każdy minister spraw wewnętrznych jest uzależniony od Policji, która w Polsce nie tyle realizuje ideę „służyć i bronić” obywateli, ile jest emanacją „waaadzy” (w dodatku cokolwiek samozwańczej). Celem polskiej Policji jako instytucji jest przede wszystkim zapewnienie jej samej możliwie wygodnych warunków pracy – a szlachetne działania wielu funkcjonariuszy, którzy wyznają inne priorytety, toną w szaroniebieskiej codzienności. Jej najbardziej charakterystycznymi przejawami z jednej strony są patrole drogówki, ukryte z ręcznym miernikiem prędkości w krzakach na prostym odcinku szerokiej drogi, polujące na kierowców. A z drugiej nieustanna walka z legalnymi posiadaczami broni, którym ciągle utrudnia się życie – jak i kiedy tylko można, dla zasady.

Ale nie dajmy się! I dlatego teraz, pomimo wszystko, serdecznie zapraszam Państwa do lektury lutowego numeru miesięcznika : papierowo, elektronicznie i na stronie internetowej www.strzał.pl.

Jarosław Lewandowski
redaktor naczelny