Kwiecień-plecień

Nastała strzelecka wiosna – choć na razie tylko ta klimatyczna, dosłowna, a nie bardziej chyba wyczekiwana wiosna przenośna, dotycząca zmiany zasad dostępu do broni palnej. Wraz z wiosną przyszło ogólne wzmożenie polityczne: innymi słowy zamiast wiosennym kwieciem zapachniało zbliżającymi się wyborami. Ta atmosfera niestety ma wpływ także na sprawy okołobroniowe.

Jako pierwsi odczuli to myśliwi, którzy nieoczekiwanie dla samych siebie znaleźli się na cenzurowanym, chyba po raz pierwszy od bardzo dawna. Nienawidząca łowiectwa z powodów ideologicznych frakcja lewacko-ekologiczna znalazła wspólny język z częścią prominentnych działaczy obozu rządzącego, i przygotowywana w parlamencie nowelizacja Prawa łowieckiego znienacka przybrała kształt otwarcie wrogi myśliwym. Pojawiały się wręcz pomysły zakazania łowiectwa w ogóle i zastąpienia w leśnym ekosystemie myśliwych państwową formacją uzbrojoną, odpowiedzialną za odstrzał sanitarny. Do tak ekstremalnych rozwiązań nie doszło (być może były to tylko balony medialne, mające postraszyć myśliwych), ale i tak wprowadzone zmiany są dla tego środowiska szokiem. Posiadaczy pozwoleń na broń do celów łowieckich objęto między innymi obowiązkowymi badaniami lekarskimi co pięć lat – takimi, jakie do tej pory dotyczyły tylko właścicieli broni do ochrony osobistej. Co znamienne, w sejmowo-senackiej dyskusji (poprawki wprowadzono do ustawy na etapie prac w Senacie) pojawiały się głosy, że myśliwi nie byli objęci żadnymi badaniami – co jest oczywistą nieprawdą: badania były, tyle że jednorazowe.

Za to wszystkich posiadaczy broni czekają, prawdopodobnie jeszcze w tym roku, zmiany ustaw dotyczących cywilnego rynku broni. Ta o „wykonywaniu działalności” już jest, i jest to ustawa nowa, a nie nowelizacja dotychczasowej. Co ważne, nie ma w niej nic sensacyjnego – ani na plus, ani na minus. Z tego co wiemy, także ustawa o broni i amunicji została napisana na nowo – tyle, że dziś jeszcze nie można nic pewnego na temat jej treści powiedzieć. Projekt co prawda już jest, ale utajniony. Prawdziwości pojawiających się przecieków nie sposób zweryfikować: równie dobrze mogą to być celowe dezinformacje, jak i pseudokoncepcje wymyślane na forach internetowych. Pozostaje uzbroić się w… cierpliwość.

Możemy jednak zaobserwować w okołobroniowej rzeczywistości pewne zmiany w dobrym kierunku. Pozwoleń wydaje się teraz zdecydowanie więcej, a tłumaczenie dyrektywy poprawiono. Widać też, że ktoś czyta i stara się zrozumieć intencje strony społecznej, zawarte w opracowywanych przez nią projektach i opiniach. Brakuje tylko jednej, być może najważniejszej rzeczy: chęci otwartej rozmowy ze stroną społeczną. Partnerskiej, prowadzącej do wypracowania wspólnego stanowiska. Teraz jeśli w ogóle są prowadzone jakieś rozmowy, to mają charakter pozorowany. Dlaczego? Nie wiem…

Zapraszam do lektury kwietniowego numeru miesięcznika , a w nim m.in. pierwsze wrażenia na temat najnowszego radomskiego karabinu – samopowtarzalnej, cywilnej wersji MSBS Grot – którego szczegółowy i obszerny test praktyczny właśnie w redakcji rozpoczynamy.

I bardzo proszę: bądźcie Państwo z nami – papierowo, mobilnie, lub na stronie internetowej www.strzal.pl.

Jarosław Lewandowski
redaktor naczelny