Potęga ignorancji

Pod koniec września ukazał się (datowany na połowę sierpnia) projekt rozporządzenia ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji zakazującego noszenia i przenoszenia w stanie rozładowanym „wszelkiego rodzaju broni” – na terenie miasta Krakowa w dniach 19–25 października oraz na terenie dwóch województw, śląskiego i małopolskiego, od 25 listopada do 16 grudnia. Cóż się takiego dzieje, czyżbyśmy zamierzali znów odbijać Spisz, Orawę i Zaolzie? Być może, w końcu nie bez podstaw obecny rząd nazywany jest przez niektórych „Grupą Rekonstrukcji Historycznej Sanacja”. Ale nie. Oficjalnym powodem jest… zapewnienie bezpieczeństwa uczestników 24. sesji Konferencji Stron Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC COP24), 14. sesji Konferencji Stron służącej jako spotkanie Stron Protokołu z Kioto (CMP14) oraz wznowionej 1. sesji Konferencji Stron służącej jako spotkanie Porozumienia Paryskiego (CMA1.3). Ten sabat czarownic odbędzie się w dniach 3–14 grudnia w Katowicach. To po co zakazywać jakichkolwiek polowań i aktywności strzeleckiej na terenie dwóch województw (!) już tydzień wcześniej?! I co ma do tego Kraków? Otóż tam będzie miał miejsce Pre-COP24, czyli spotkanie przygotowawcze organizatorów szczytu klimatycznego, od 21 do 24 października. No, to co innego – jest logiczne, że trzeba zakazać broni, i to na dwa dni dłużej. Bo oczywistą oczywistością jest, że lewaccy pseudoekologiczni zadymiarze to w rzeczywistości myśliwi i strzelcy sportowi, którzy występują o pozwolenia na broń wyłącznie w celu zamachnięcia się nią na władzę ludową przy okazji międzynarodowych konferencji.

Skoro takie bzdury są wypisywane jako oficjalne projekty aktów prawnych, w niezbyt jasnych barwach jawią się przyszłe dyskusje z przedstawicielami resortu nad kształtem przepisów implementujących znowelizowaną unijną dyrektywę. Choć i te wewnątrz środowiska strzeleckiego nie są łatwe, bo naznaczone osobistymi ambicjami i uprzedzeniami. Żeby jeszcze te ambicje szły w parze z merytoryczną wiedzą albo doświadczeniem… A z tym bywa różnie. Ale większość środowiska deklaruje szczere chęci do porozumienia, więc trzymajmy kciuki, że do tego wreszcie dojdzie – choć już dziś wiadomo, że najtrudniej będzie skłonić do porozumienia PZSS, którego obecne władze bronią monopolistycznej pozycji związku i chcą prowadzić własną grę z resortem o zachowanie status quo, co udać się nie ma prawa i skończyć się może tylko ze szkodą dla całego środowiska strzeleckiego.

Jak będzie, tak będzie – a na razie zapraszam do lektury październikowego numeru miesięcznika , tradycyjnie prosząc, aby Państwo byli z nami: papierowo już w poniedziałek, 15 października, mobilnie, lub na stronie internetowej www.strzal.pl.

Jarosław Lewandowski
redaktor naczelny